10.07.2013

Gosia kontra ortopeda

Praktycznie od kiedy gram w siatkówkę, czyli od jakichś 10 lat, mam problemy z barkiem. Zaczęło się to w gimnazjum, kiedy grałam mecz w piłkę ręczną. Stałam na obronie i dosłownie wbiegła we mnie dosyć duża dziewczyna i wybiła mi bark. Powiedziałam to trenerce (a raczej wuefistce, która z nami była), średnio się tym przejęła i jeszcze podwiozła mnie na trening siatki po meczu. Od tamtej pory byłam u kilku ortopedów, ale zawsze słyszałam "nie graj to nie będzie bolało", dostawałam kilka zabiegów i koniec.

Po nieregularnej grze w Niemczech do treningów siatkówki wróciłam na początku roku akademickiego i praktycznie od razu przypomniałam sobie, co to znaczy ból barku. Poszłam więc po skierowanie i zarejestrowałam się do ortopedy. Przypuszczałam, że będzie tak jak wcześniej, czyli znowu parę zabiegów, które zaleczą bark chociaż na kilka tygodni.


Będąc u lekarza bardzo pozytywnie się zaskoczyłam. Pytał, od czego mnie boli i jak długo gram. Spróbował sugerować zmianę dyscypliny, ale gdy powiedziałam, że trenuję już 10 lat, zapytał tylko jak daję radę grać z bólem. Powiedział, że nie łudzi się, że coś się zmieni. Przebadał mnie i zdiagnozował naderwane ścięgno bicepsa. Nie dostałam żadnych leków, a nawet zabiegów (lekarz mi je proponował, ale prywatne są bardzo drogie a na fundusz musiałabym bardzo długo czekać, a jest wysoce prawdopodobne, że opuszczę kraj, więc nie ma to sensu), a tylko jedno zalecenie - pływać żabką raz w tygodniu. Nawet ćwiczyć mogę wszystko co mi się podoba do momentu, w którym mnie nie boli. O dziwo, gra w plażówkę nie boli, jak i większość ćwiczeń siłowych, więc dużych zmian nie przewiduję.

Dalsza część wizyty zaskoczyła mnie jeszcze bardziej. Zapytałam, czy mógłby mi szybko zdiagnozować kolano skoro już tu przyszłam, bo czuję lekkie pobolewanie od finałów Akademickich Mistrzostw Polski. Po zbadaniu okazało się, że w kolanie mam również naderwane ścięgna i jest to prawdopodobnie wynikiem przetrenowania - 2-godzinne (lub dłuższe) codzienne granie a także całodniowe turnieje, na których nie ma okazji się dobrze dogrzać, to zdecydowanie nie jest to, co kolana lubią najbardziej. Powiedział, że szybko to się zagoi o ile dalej nie będę go przeciążać. Pomoże w tym jazda na rowerze.

O nadgarstek już nie pytałam, bo w międzyczasie przestał boleć. Więc ja chwilowo daję sobie spokój z obciążającymi treningami - basenie i rowerze witajcie! Wróciła mi wiara w to, że istnieją jeszcze ludzcy lekarze, dla których sport to normalna część życia :)

9 komentarzy :

  1. Kurczę, doskonale Cię rozumiem. Ja mam ciagle z kostką problem i ja już się nachodziłąm po setkach lekarzy, a noga dalej boli. Obrazek mnie rozśmieszył, bo bardzo do mnie pasuje (ostatnio biegłam na zawodach 10 km i złamałam nogę i oczywiście biegłam dalej - myśląc, że to tylko kostka trochę bardziej boli). 3mam kciuki żeby jednak tak bardzo nie bolało!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem co to znaczy ból kolan. Nic przyjemnego.

    Mam nadzieję że już nie będzie doskwierał Ci ból i szybko wyleczysz bark:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Basen jest dobry na wszystko, to co mogę ci polecić jeśli nie masz stanu zapalnego to żebyś w wolnym czasie wzmacniała sobie czworogłowy uda izometryczne tak samo z barkiem izometria:) i zimne okłady przed grą:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też mam fajnego ortopedę. Miły, sympatyczny, rzeczowy. Bez porad w stylu "nie ćwicz":) Wielu jest takich wbrew pozorom. Wielu fajnych!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja naderwałam sobie więzadło w kolanie biegnąc na tramwaj... bolałao okrutnie, żaden ortopeda nie był w stanie wogule zdiagnozować co mi jest, póki nie zrobiłam sobie rezonansu magnetycznego. Rok przewlekłego bólu, ciągle spuchniętego kolana i brak ruchu przyczyniły sie do bardzo złego samopoczucia. Jeden z nich też zalecił mi basen, i chodzę regularnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ała,wiem co czujesz,wiele razy w czasach gdy biegi uprawiałam zawodowo ścięgna w kostce miałam nadwyrężone,ale na szczęście nie naderwane,ale mimo to i tak boli jak cholera.Niestety wypadek samochodowy i strzaskane kolano skreśliły moją dalszą przygodę z biegami:(

    OdpowiedzUsuń
  7. Ej chyba mnie przekonałaś, żebym poszła ze swoim zepsutym barkiem do pana doktora :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję, że udało CI znaleźć ortopedę "człowieka", który potrafił pomóc. Ja również na takiego trafiłam i mogę polecić każdemu :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. fajnie ze trafilas na ludzkiego ortopede. ja tez takiego mam w swoim rodzinnym miescie i to on jako jedyny z wielu wreszcie mi uswiadomil co jest z moim kregoslupem nie tak i jak mam go traktowac! od tego czasu czuje gigantyczna ulge

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!