20.05.2013

Kiedy lepiej nie liczyć kalorii

Pisałam już tutaj o zmianach w moim odżywianiu - na przykład o tym, że przestałam jeść węglowodany na śniadanie (chociaż wszyscy i wszędzie piszą jak to super zjeść słodkie śniadanie), przynajmniej w dni powszednie. Dlaczego? Ponieważ zauważyłam, że skok cukru we krwi powoduje, że znacznie więcej zjadam przez cały dzień, jestem szybko głodna i obsesyjnie myślę o jedzeniu. Ponadto - zjadam więcej słodkiego.

Dzisiaj kolejna ze zmian (chociaż chyba już kiedyś o tym pisałam?) - mianowicie przestałam liczyć kalorie i makroskładniki. Z uporem maniaka pilnuję, aby każdy posiłek był bogaty w białko (z innymi makro jakoś nie mam problemu ;)), jem do syta i jem wtedy, kiedy jestem głodna. Nie bawię się w 6 posiłków (chyba, że akurat na to mam ochotę) - jeśli dużo śpię (12 godzin :D), to potrafię zjeść dwa posiłki, ale normą są 3 do 4.


Kiedy nie liczę kalorii zjadam mniej. Bierze się to z mojej osobowości i obsesyjnego przywiązania do cyferek we wszystkim oraz z tego, że gdy liczę i zapisuję wszystko, co jem, stale o tym myślę. Wtedy chcąc nie chcąc robię się głodna, mimo, że to nie jest fizyczny głód, a do tego "dojadam" kilkadziesiąt (set?) kalorii gdy widzę, że mam jeszcze zapas i w rezultacie kończę z większą ilością niż przewidywałam. Oczywiście są też minusy - mogę bardziej przymknąć oko na grzechy i nie zanotować ich tak obiektywnie jak w dzienniku.

Z takim podejściem być może nieprędko skończę z sześciopakiem, ale czy to na pewno jest najważniejsze? :)

20 komentarzy :

  1. Najważniejsze, to mieć dobre i zdrowe życie, zdrowe i dobre.
    Co do odżywiania: wyznaję podobne zasady.
    Z liczeniem kalorii jest jak z powiedzeniem "nie myśl o różowym słoniu"... mózg nie słyszy "nie". Z jedzeniem jest tak samo. Czy myślisz o szamaniu czy nieszamaniu, mózg dostaje ten sam komunikat- szama :D
    Oj, ale spalane kalorie lubie czasem dla swojej oszołomskiej satysfakcji podliczyć :D
    A dziś- dziś choruję :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczenie spalonych kalorii to chyba największa bujda w temacie fit :D JA to do dziś nie wiem jak te urządzenia różne to zliczają, jak podstawowych informacji o sobie zazwyczaj się do nich nie wpisuje ;)

      Usuń
    2. na szczęście jestem inzynierem and I know the magic behind :) dla mnie żadna bujda.
      i nie wiem co to za urządzenia jesli nie wklepuje sie do nich swoich danych, z takim ustrojstwem nie miałam nigdy do czynienia :D i może dla mnie lepiej moja lewa półkula mogłaby tego nie przeprocesować :D

      Usuń
    3. Też jestem inżynierem, ale co ma jedno do drugiego?

      Zgadzam się i z Tobą i z Natalią. Przy interwałach nie ma sensu liczyć, bo spala się długo po wysiłku, natomiast przy innych jest.

      Usuń
    4. sumuję ile spaliłam w trakcie, jak już wspomniałam dla mojej oszołomskiej satysfakcji... owszem dużo spala się po, po rozkręceniu metabolizmu
      a wątek inżynierski- napisałam, I know the magic behind :) to ma to jedno do drugiego :D
      anyways nie spieram się- każdy ma swoja filozofię, taka jest moja. dla jednych to bujda, dla mnie nie :)

      Usuń
    5. Jak masz satysfakcję to licz! Nie widzę przeszkód :)

      Usuń
  2. Fajnie przeczytać o czymś nowym,tzn. o czymś kto jeszcze nie pisał chyba:)

    A powiedz w takim razie jak wygląda np. Twoje śniadanie? Całkiem odstawiłaś ww?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem zjem 1 lub 2 kromki chleba, ale bardzo rzadko. Węgle jem w kukurydzy, marchewce. Najczęściej moje śniadanie to 4 jajka sadzone, pół szklanki do szklanki sałaty i 3 - 4 małe pomidory, dzisiaj dodałam do tego pół awokado.

      Usuń
  3. Już jakiś czas temu zauważyłam zależność między liczeniem, słodkim śniadaniem a zajadaniem ponad normę. Kilka osób przyznało mi rację w komentarzach, więc coś w tym jest ;)
    Teraz jem owsianki rzadziej (bo zawsze z owocami), częściej sięgam po kanapki rano i to właśnie te dni są najlepsze pod względem mniejszej ilości owoców u mnie (i ciągot do nich, bo słodyczy nie jem wcale).
    Ogólnie liczenie i siłowy na raz są dla mnie ogromnym obciążeniem dla głowy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Kalorii nigdy nie liczyłam, jakoś nie miałam do tego głowy. Z ciekawości podliczyłabym ile teraz średnio zjadam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. do-kla-dnie! moja jakosc zycia wzrosla o 100% odkad przestalam liczyc kalorie i rowniez wbrew wszystkiemu przestalam jesc wegle na sniadanie i uwazam,ze to jest mega! oczywiscie warto w to miejsce wciskac tluszcz,ale rzeczywiscie-po niczym nie mam takiego apetytu na slodycze jak po owsiance,teraz zmiana jest nieprawdopodobna-jem gdy zglodnieje i tyle,zadnej filozofii :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja uwielbiam swoje nalesniki rano, na slodko i NIC nie jest w stanie tego zmienic :P Na pewno ilosc weglawodanow, jaka zjadam jest wciaz za wysoka, ale w koncu jakas przyjemnosc z zycia tez trzeba miec xD I fakt, insulina skacze, ale dla mnie to juz nie jest problem. Kazdy musi swoj wlasny balans odszukac w tym zwariowanym swiecie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie jest podobnie. Im więcej myślę o jedzeniu tym więcej jem.
    Niestety na najbliższy tydzień odpuszczam sobie trening. Wczoraj coś mi nieźle chrupnęło w kolanie. Już mnie nosi.

    OdpowiedzUsuń
  8. najważniejsze to być szczęśliwym!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie prowadzenie dziennika żywieniowego działa zupełnie na odwrót. Pomaga mi walczyć z pokusami, które "przecież zepsują mi statystyki" :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przestałam tyć i mieć wahania wagi od kiedy (z powodu karmienia piersią) przestałam liczyć kalorie. Nie karmię już 1,5 roku, nadal kalorii nie liczę, słucham swojego organizmu i jem rozsądnie wtedy, gdy jestem głodna. Waga stoi w miejscu (na takim poziomie, który mnie zadowala) :) Wcześniej, gdy liczyłam je obsesyjnie, raz tyłam, raz chudłam i ciągle myślałam o jedzeniu.
    Michasia

    OdpowiedzUsuń
  11. ja jak nie licze kalorii tez jem mniej... ale niestety czesto za mało. zdarzalo mi sie ze w dzien kiedy w dodatku intensywnie cwiczylam zjadalam 1600kcal... co jakis czas kontoluje swoje jedzenie zeby przypadkiem sie nie glodzic

    OdpowiedzUsuń
  12. wiesz,że też u siebie zauważyłam,że jak na śniadanie nie jem "słodkości" dłużej jestem najedzona? nie wiem jak to działa, ale działa. Własnie mi to uświadomiłaś :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!