16.03.2013

Czy wiem, czego chcę?

Ten post może wydać się banalny, prosty w formie i głupi. Możecie pomyśleć sobie "przecież ja to wszystko wiem!". Możecie w końcu stwierdzić, że dokładnie tak postępujecie. Wtedy możecie pogratulować sobie, że potraficie (pod)świadomie korzystać z narzędzi, z których korzystają zarówno korporacje, małe firmy jak i masa osób w życiu prywatnym. Jednak co, jeśli dryfujemy przy jakimś punkcie a nie wiemy dokładnie czy kiedy i jak go osiągniemy? A dodatkowo, nie wiemy co to za punkt? To więcej niż pewne, że albo utoniemy albo dopłyniemy do innego punktu... który może nas w ogóle nie satysfakcjonować.

Jeśli to czytasz, to prawdopodobnie masz otwarty komputer. W nowym oknie włącz jakiś edytor tekstowy, może być Word, Notatnik, może być Google Docs. Jeśli jesteś odważny, możesz napisać go w komentarzu. Dużo miejsca ani czasu to nie zajmie. Zapisz cel, który masz teraz i tutaj. Zapamiętaj dokument, żeby nie uciekł. I przeczytaj, co mam Ci na ten temat do powiedzenia. Powiem Ci, kiedy masz wrócić do swojego celu.

źródło

Co chcę osiągnąć?

Chcę wyglądać jak Ewa czy jak Zuzka? (nie polecam...) A może tak jak teraz tylko mieścić się w stare spodnie? Ważne jest ustalenie i sformułowanie swojego zamierzenia. Znam osoby, które mówią, że wiedzą, czego chcą a jak je pytam co to jest to dowiaduję się, że "ten tego" albo "no wiesz". Odpowiadam "nie wiem i Ty też nie". Jak można w ogóle osiągnąć coś czego nie da się powiedzieć, sformułować? Można nie umieć nazwać uczucia, stanu, ale jego opis i opis momentu, w którym taki stan występuje musi istnieć. Musi.

Jeszcze jedno. Po co w ogóle Ci to? Umiesz to uargumentować, dlaczego akurat tak a nie inaczej? Nie trzeba wpisywać tego do celu samego w sobie, ale trzeba się nad tym bez wątpienia zastanowić, bo o celu powinny stanowić nasze wewnętrzne powody a nie czyjeś opinie i wymysły.

Jakie to jest?

Chude? Umięśnione? W rozmiarze 36? Wiem co chcę, to znaczy, wiem jakie to ma być. Chodzi o to, który punkt da nam satysfakcję i który będzie punktem warunkującym osiągnięcie celu. Gdy ten punkt nie jest ustalony lub gdy ciągle się przesuwa nie ma możliwości, aby uzyskać satysfakcję z osiągniętego celu. W taki sposób działa na przykład anoreksja. Chcemy być szczupłe, potem szczuplejsze i tak dalej... Pamiętajmy, że utrzymanie ciała w obecnym stanie to też jest dokładny opis miary celu.

Czy i jak mogę to osiągnąć?

No właśnie. Stawiam cel. Część osób mówi "po co", część "nie dasz rady". Trzeba zastanowić się po swojemu, czy cel rzeczywiście osiągnąć można i czy jego częściowe osiągnięcie nam wystarczy. Ja mam tendencje do stawiania zbyt wysokich celów i często w drodze okazuje się, że połowa celu jest już dla mnie całkiej okej, ale też czasami osiągam te nieosiągalne. Tutaj możemy wpaść w pułapkę, bo osiąganie "tylko" połówek wygórowanych celów może doprowadzić do frustracji i spadku wiary w siebie. O ile ciężko jest schudnąć 50cm w pasie, o tyle o 20 można spokojnie myśleć. Ważne jest stwierdzenie czy uwzględniając wszystkie środki, które posiadam (na chwilę obecną!) jestem w stanie to zrobić. Zastanówmy się, jakie akcje dokładnie musimy podjąć, aby cel zrealizować. Czy możemy je podjąć. Przemyślmy też, czy cel jest ambitny, czy wprowadza coś nowego do naszego życia. Oczywistym jest, że cel to coś, czego teraz nie mamy albo nie umiemy. Chyba nie muszę nadmieniać, że stojąc w miejscu właściwie się cofamy.

Czy to pasuje do mnie?

Czy cel jest zgodny z moimi przekonaniami? Czy jestem gotowa(y) zmienić styl życia, żeby go osiągnać albo czy mogę go osiągnąć żyjąc podobnie jak dotychczas? Czy to odpowiedni czas na stawianie takiego celu? To się wie albo nie. Jeśli pierwszą Twoją odpowiedzią na te pytania nie było TAK, to moim zdaniem, cel nie jest wart drogi.

Kiedy to osiągnę?

Żeby zmierzyć, czy cel osiągnęliśmy nie wystarczy miernik ilościowy, o którym czytaliście powyżej. Musimy wiedzieć, do kiedy chcemy go osiągnąć. I wcale nie mam tutaj na myśli "sześciopak w tydzień" (pomijam kwestię realności osiągnięcia). Moim celem było "powrócenie do aktywnego trybu życia i zmiana stylu odżywiania na zdrowy na pół roku (a właściwie całe życie)". Wierzcie lub nie, chudnięcie było przy okazji. Dopiero potem zaczynałam wpadać w obsesję, z której powoli wychodzę. Ten cel ma bardzo długi horyzont czasowy i można się spierać czy jest w ogóle osiągalny, bo warunki, jakie będę miała za 5, 10 lub 20 lat mogą bardzo zmienić moje postrzeganie. Jednak... ja dałam czasowe horyzonty, w których go weryfikuję tzn. po pół osiągnęłam cel półroczny, niedługo minie rok aż osiągnę roczny, kolejny, pięcioletni za 4 lata. Więc właściwie na początku dałam sobie ultimatum - żyjesz tak pół roku i patrzysz co dalej. Spodobało mi się, więc przyszedł kolejny cel.



No i tutaj dochodzimy do pytania - czy Twój cel taki jest? Czy spełnia wszystkie założenia? Wróćcie, przyjrzyjcie się. Jeśli tak, to gratuluję! Jeśli nie, to wystarczy go uzupełnić o odpowiedzi na podane pytania. I (jeśli masz na tyle odwagi) napisać w komentarzu pod postem. Mój już tam jest :)

Pamiętajcie, że prawidłowo postawiony cel to połowa sukcesu!

Dla zainteresowanych - korzystałam z metodologii SMART.

41 komentarzy :

  1. Moim celem jest zrobienie jednej pełnej męskiej pompki na jednej ręcę do końca września 2013 roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fiu fiu :D Ładny cel ;)

      Usuń
    2. A co się będę bawić :) Już słyszałam głosy kolegów "nie dasz rady", ja wam kurde pokażę! :D

      Usuń
    3. Jak to nie dasz rady ;D Co za lipni koledzy :P Sami pewnie nie potrafią i zamiast wziąć się do roboty, to wolą się lenić i Ciebie demotywować. Ot taki współczesny styl bycia mężczyzn, który robi z nich misie kanapowe :D

      Usuń
  2. Moim celem jest zrobienie 10 męskich pompek do czerwca tego roku :P Dużo ćwiczę, ale pompki to jakaś masakra, nie jestem w stanie zrobić ani jednej, bo od razu się rozjeżdżam i ląduję nosem na podłodze. Śmieję się, że jestem niczym t-rex :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój kolega mówi "twarz nie szklanka"... :D

      Na jakim jesteś etapie? Ile damskich zrobisz?

      Usuń
    2. Haha, jeszcze Ci podeślę zdjęcie ze złamanym nosem :D Damskich spokojnie zrobię z 40-50 w zależności od dnia

      Usuń
    3. Ehehee oj tam oj tam :) A próbowałaś robić męskie, ale z rękami na podwyższeniu? Są łatwiejsze i możesz pilnować postawy. Można też spróbować opuszczania z planku. Myślę, że możesz mieć blokadę psychiczną skoro zrobisz tyle damskich.

      Usuń
    4. Mogę się wtrącić ?
      Polecam spróbować tej metody nauki męskich pompek:
      http://www.youtube.com/watch?v=9A_zvnm8C04&feature=player_embedded

      Usuń
    5. No o to właśnie mi chodziło, ale dziewczyna robi już 50 męskich więc ściana i te pierdoły to już za nią. Trzeba naparzać męskie :)

      Usuń
    6. Poduszkę pod twarz, żeby w razie czego amortyzowała i jechać męskie ;)

      Usuń
    7. Wyżej rzeczony kolega próbował zrobić męską pompkę z klaśnięciem za plecami i upadł właśnie na twarz. Żyje, ma się dobrze i nie stracił ani zęba. I ciągle próbuje :)

      Usuń
    8. He he, brawa dla kolegi :D może niech jednak skorzysta z poduszki ;)

      Usuń
  3. Mój cel:
    Do końca roku stanąć na rękach bez obawy, że za chwilę skręcę sobie kark :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak wysoko póki co potrafisz podrzucić nogi?

      Usuń
    2. W ostatnim czasie nie próbowałam, bo się boję :P

      Im jestem starsza, tym co raz bardziej boję się wszystkiego. Najpierw muszę przestać się bać.

      Z czynności "tylko na rękach" potrafię to, że kolana zaczepiam na łokcie i odrywam stopy od podłogi.

      Usuń
    3. Hmm, to polecam narazie leciutkie odrywanie nóg, żeby przyzwyczaić się pozycji głową w dół i ręce do ciężaru :)

      Usuń
    4. Dzięki :) zacznę od dzisiaj i najpóźniej 31.12 stanę ;)

      Usuń
    5. Ja założę się, że szybciej :)

      Usuń
  4. Mój cel to wykonanie szpagatu do końca tego roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojaaaa i jak idzie?

      Ja jestem masakrycznie nierozciągnięta i nie wiem kiedy bym dała radę się chociaż zbliżyć do szpagatu...

      Usuń
    2. Codziennie się rozciągam i widzę małe postępy. Szczególnie, że nigdy nie byłam za bardzo rozciągnięta i gibka :D

      Usuń
    3. No to jestem ciekawa, bo może mi udowodnisz, że jednak można :)

      Usuń
  5. Mój cel to szpagat w staniu (jeszcze tyciu i będzie :) i pozbycie się cellulitu,co jest chyba niemożliwe :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś już wszystkiego? Kiedy robisz szpagat?

      Usuń
    2. Tak, od stycznia nie jem w ogole słodyczy,smażonych rzeczy etc,a od grudnia piję butelkę wody dziennie,cwiczę,masuję się bankami chinskimi i robię peeling kawowy.
      Wybacz,ale ze szpagatem nie zrozumiałam pytania,mogłabys inaczej sformułowac?:)

      Usuń
    3. Twój cel powinien mieć ramy czasowe według metodologii, którą podałam. Więc pytam, kiedy chcesz go osiągnąć :)

      A masaże inne poza bańkami? Ograniczenie soli? Nabiału?

      Usuń
    4. Sczerze mowiąc ,to nie mam ram czasowych,nie jest to jakis wielki cel,wiem,że za niedługo go osiągnę :)

      Oprocz baniek nie probowałam innych masaży,ale przed każdym myciem szczotkuję ciało szczotką z rossmanna.
      Chyba rozpocznę akcje 'dwa miesiące intensywnej walki z cellulitem' i mocniej się na tym skupię :) :D

      Usuń
  6. "Chcę wyglądać jak Ewa czy jak Zuzka? (nie polecam...)" uzasadnij prosze, jestem ciekawa dlaczego nie polecasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi mi o to, że o ile można zdeterminować, czy woli się bardziej być bliżej Ewki czy Zuzki (w sensie czy więcej mięśni czy raczej być bardzo szczupłym), ale nie można chcieć wyglądać jak ktoś. W Polsce są miliony kobiet, które są niezadowolone ze swojego ciała, bo żyją marzeniem o ciele kogoś innego. Po to mamy swoje, żeby się nim zająć (albo iść do chirurga ;)).

      Usuń
  7. Ja mam cel - schudnąć i poprawić sylwetkę. Od tygodnia dzielnie ćwiczę i trzymam dietę.
    Ale nie mam określonego czasu...akurat w tym przypadku czas - wiadomo jak najszybciej,ale jestem cierpliwa.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie warto dać sobie z dwa - trzy miesiące i patrzeć czy coś się zmienia. Zmiany są dobrą motywacją :)

      Usuń
  8. Hehe będe nudna i powiem - zrobić szpagat :)
    - zminimalizować boczki i cellulit
    - ćwiczyć do tego momentu aż uda mi się bez dyskomfortu stanąć na zewnętrznej stronie palców u stóp :D chyba wyjaśniłam to dokładnie :D

    Wiem, że w maju będę musiała się ubrać w kostium kąpielowy, więc jest to świetna motywacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojaaa a czemu chcesz tak stanąć? I jak to się w ogóle ćwiczy?

      Usuń
    2. Od dosyć długiego czasu wykonuję (i uwielbiam to robić) ćwiczenia baletowe. Miałam wcześniej dosyć długą styczność z tańcem towarzyskim - teraz chciałabym zacząć jazz, a tam rozciągnięcie jest bardzo ważne ;) Oczywiście będę ćwiczyć tylko dla siebie :) Widziałam kiedyś taką figurę taneczną z tym elementem z palcami, więc wyznaczyłam sobie taki cel - a nuż kiedyś się przyda ;)

      Trzeba na początku bardzo dobrze rozgrzać mięśnie stóp (ja je jeszcze rozcieram) a potem to pointy, fleksy, dociskanie palców do ziemii itp itd. Bardzo dużo wskazówek dostałam od mojej instruktorki, a także od koleżanek które tańczą :) Polubiłam na tyle te ćwiczenia, że nie potrzebuję zachęty, aby je wykonywać ;)

      Usuń
  9. Moim celem jest zmienić złe nawyki żywieniowe i zadbać o kondycję fizyczną. Z wydolnością jest całkiem nieźle, bo od dawna biegam długie dystanse, jednak chciałabym wzmocnić mięśnie, szczególnie ramion, bo ręce mam totalnie słabe. W tej chwili szczytem moich możliwości jest 10 męskich pompek, chociaż przy ostatniej trzęsę się jak galareta :P do końca czerwca chciałabym zrobić 25 ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moim celem jest zrzucenie 10kg jak nie troszkę więcej do końca roku 2013 oraz utrzymywanie tej wagi przez dłuższy czas. Do tego dochodzi jeszcze wyrobienie sylwetki, głównie talii i płaskiego brzuszka. Serdecznie pozdrawiam blog fantastyczny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Identycznie jak ja :D

      Usuń
  11. moim celem jest zrzucenie brzucha , który jest moim kompleksem ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. moim celem jest schudnięcie, bycie szczęśliwą, piękną - piękną dla siebie. chce czuć się dobrze w swoim ciele, chce być pewna siebie, uśmiechnięta .. nie chcę wstydzić się iść na plażę, nie chcę zakrywać swojego ciała - chcę podobać się sobie

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!