08.03.2013

Czemu inni mają lepiej niż ja?

No właśnie, czemu? I co to w ogóle znaczy lepiej?

Na studiach czasami uczę się rzeczy pożytecznych. Czasami. Jedną z nich postanowiłam tutaj opublikować - mianowicie co determinuje to, że inni mają to co chcą a ja nie mam? Albo to, że ja mam a inni nie mają? ;)

Zacznijmy od tego, czy w ogóle wiemy czego chcemy. Proponuję wzięcie w tym momencie do ręki kartki i czegoś do pisania lub otwarcia nowego pliku tekstowego w komputerze i wypisanie kilku celów zawodowych, prywatnych i (skoro czytacie tego bloga) fit - celów. Czy umiecie je sprecyzować? Macie jakieś ramy czasowe, mierniki ilościowe? Może to brzmi trudno i dziwnie, przenosić metody z przedsiębiorstw na własne życie, ale ja nie widzę w tym nic złego. O celach, a raczej metodach stawiania celów, będzie w innym poście.

Zakładam, że coś na tej kartce powstało. Albo i nie. Jak nie, to wiadomo, czemu inni mają lepiej niż my. Bo my nie wiemy czego chcemy, a jak nie wiemy, to tego nie osiągniemy. Proste jak drut. No, ale jak coś powstało? To co?

Teraz powinien przyjść czas na motywacyjne gadki, którymi jestem bombardowana kilka razy w tygodniu na wykładach, o tym jak to badania udowadniają (czemu do cholery ja nie mogę znaleźć tych badań i nikt nie podał nam ich autora?!), że ludzie wierzący w osiąganie swoich celów je osiągają, że trzeba wierzyć itd. Nie wiem, czy to ktokolwiek udowodnił, bo w dowody to ja wierzę co najwyżej w algebrze abstrakcyjnej, ale moim zdaniem rzeczywiście tak jest. Wiara w cel sprawia, że zaczynamy działać. A bez działania mało co samo się zrealizuje (no oprócz śmierci może, taki czarny żarcik na odetchnięcie ;)).

źródło


No więc, musimy działać. Zastanówmy się, co robimy, żeby osiągać te własne cele? Czy w ogóle coś robimy? Czy grzech jedzeniowy implikuje zaprzestanie chudnięcia? Czy może pokazuje, że raz na jakiś czas można a i tak nic się nie dzieje? Czy każdy trening przybliża nas do upragnionej sylwetki i trenuje silną wolę? Czy może raz zamiast się katować ćwicząc po kilku godzinach snu lepiej się wyspać? I wreszcie - czy to droga jest ważna czy cel sam w sobie?

Będąc ustawionymi na cel ustalamy sobie plan. Ramowy. To, co musimy zrobić żeby cel osiągnąć. Przykład. Jeśli chcę schudnąć muszę dobrze jeść i uprawiać sport. Później determinujemy, które czynniki są dla nas osiągalne, a które nie (np. nie mogę ćwiczyć, bo mam złamaną nogę). Na tej podstawie tworzymy kilka (!) szczegółowych planów (patrz akapit niżej). Nie mówię, że codziennie wstaję z wizją planu w głowie, bo wiele rzeczy robię mechanicznie, ale w chwilach zwątpienia mamy cel i mamy plany. Łącznikiem między planem a działaniem jest wiara w cel i wizja celu. Nie znam człowieka, który ma wizję i plan a siedzi i czeka na przeznaczenie. Działanie jest przyczyną i odpowiedzią na osiągnięte cele. Przecież coś w życiu musiało nam się udać. Udało się, bo coś zrobiliśmy. Robiliśmy to konsekwentnie, małymi kroczkami. Więc czemu teraz miałoby być inaczej? Nawet żeby wygrać w totka trzeba wyjść z domu i kupić los.

No i jeszcze coś. Co jeśli poniesiemy porażkę? Co to w ogóle jest porażka? Czy porażką jest dla mnie, że trenuję już rok średnio 5 razy w tygodniu i nie mam jeszcze kaloryfera na brzuchu? Nie, bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Miałabym kaloryfer, gdybym tyle nie jadła. Ale dzięki temu, że tyle jem, też dużo gotuję i wstawiam na blogu moje przepisy. A dzięki temu... mam wspaniałych czytelników, którzy każdego dnia motywują mnie do rozwijania mojej pasji. Nie twórzmy sobie warunków do porażki, bo to właśnie ta porażka może być wyzwalaczem najlepszych zdarzeń w naszym życiu.

Nie otaczam się ludźmi, którzy mówią, że inni mają lepiej, bo to i tamto. Nie słucham, jak ktoś mi mówi, że nie osiągnę celu. Nie patrzę, kto jak ma - jeśli ktoś ma problem to chętnie mu pomogę, a jeśli ktoś osiągnął więcej niż ja, to chętnie zapytam go jak to zrobił. Stawiam cel. Jeden, dwa, pięć. Skupiam się. Planuję. Tworzę wizję. I działam. Jeśli droga przestaje mi się podobać, to albo zmieniam cel albo drogę. Mam lepiej niż inni a inni mają lepiej niż ja. Nie porównuję się. Żyję i robię to, co lubię.

38 komentarzy :

  1. "Nie twórzmy warunków do porażki" - najlepsze zdanie.

    Ludziom się zwyczajnie nie chce. Marzą o czymś - nawet całkiem normalnym, nie jakimś kosmicznie abstrakcyjnym - ale "oj tam, będę się starać, a i tak nic z tego nie wyjdzie, a ja się namacham". Ludzi się nie zmieni, chociaż staram się jak mogę rozsiewać energię dookoła, bo sama mam plany, marzenia i powoli o nie walczę. Tak, powoli. Bo co nagle, to po diable, bo technika małych kroków jest najlepsza. Zrobię krok - odwrócę się, okey - podziękuję i idę dalej. Nie puszczam się biegiem. Łatwiej się wtedy przewrócić.

    Pozdrawiam^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak! Zgadzam się. Dlatego robimy plan i działamy :)

      Usuń
  2. Zgadzam się, określenie celu przede wszystkim pozwala nam na określenie drogi, planu. Codziennie próbując po omacku osiągać coś, czego nie określiliśmy nie może przynieść oczekiwanego skutku.

    Czekam ze zniecierpliwieniem na kontynuację, bo sama obiecałaś w poście kolejny nt. celów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jupi! Muszę wstawać częściej po 5, żeby mnie taka wena nachodziła :D :D

      Usuń
  3. świetny tekst. ja staram się nieoglądać na innych, tylko zawsze dawać z siebie maxa. choć przyznam, że czasem sukcesy rywali są motywujące, żeby jeszcze ciężej pracować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, wierzyć mi się nie chce, że ścisłowiec może pisać świetne teksty ;)

      Dla mnie sukcesy rywali (i nie tylko!) są bardzo motywujące, bo skoro oni mogą, to czemu ja miałabym nie dać rady? :)

      Usuń
  4. Wszystko podobno jest osiągalne, ale tylko dla tych, którzy próbują! Inni nie mają lepiej... inni mogą mieć tylko łatwiej, ale chyba sukces bardziej cieszy gdy się do niego idzie za wszelką cenę i walczy o osiągnięcie celu. To buduje charakter...

    OdpowiedzUsuń
  5. Święta racja, polecam wszystkim film Sekret, jeśli ktoś nie widział. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to chyba do mnie, bo nie widziałam :)

      Usuń
  6. Ja myślę, że gdyby wywrócić to całe "inni mają lepiej" do góry nogami, to by się okazało, że inni właśnie mają gorzej! Choroby, niepowodzenia, personalne tragedie, ubóstwo, brak środków do życia... a my narzekamy? WSTYD!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często ci ludzie są bardziej szczęśliwi od bogatych i zdrowych. Taki paradoks życia :)

      Usuń
  7. ja mam cel:) i czas ten rok do wykorzystania, styczeń przebimbałam dojrzewając do decyzji, luty wykorzystałam na maxa z dietą;) teraz ruszyłam z ćwiczeniami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie porzucasz diety przy ćwiczeniach ;)

      Usuń
    2. odżywiam się podobnie jak na diecie, ale wkradnie się też jakieś piwko w weekend

      Usuń
    3. Grzechy są oczywiście dozwolone, ale dieta to powinien być styl życia a nie etap. Tym bardziej w Twoim przypadku, gdy masz tendencje do jedzeniowego "odpuszczania".

      Usuń
  8. chciałbym mieć taką motywację jak Ty, niestety muszę chyba odzyskać wiarę w to że działanie może coś zmienić...

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajny post. No i świetne podejście, a tego wielu osobom teraz brakuje.

    "Nie otaczam się ludźmi, którzy mówią, że inni mają lepiej, bo to i tamto." - Niestety, "polaczki" mają to do siebie, że nie lubią kiedy inni mają lepiej, w sumie nieważne czy faktycznie tak jest czy nie, ale potrafią sobie znaleźć błahy powód do nieuzasadnionej zazdrości. W większości przypadków wygląda to tak jakby każdy miał mieć gorzej od nich po prostu bo inaczej zostanie zwyzywany. Na szczęscie coraz więcej osób zaczyna myśleć logicznie i łamie takie stereotypy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, trzeba to łamać i przestać żyć czyimś życiem. Po to mamy swoje, żeby się nim zająć.

      Usuń
  10. Bardzo ciekawy i motywujący post :) Niby wszystko wiem , ale fajnie sobie czasem o tym przypomnieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby wszystko wiemy, ale za często się o tym nie myśli :)

      Usuń
  11. "Nie twórzmy warunków do porażki" - chyba to sobie gdzieś zapiszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że jedno zdanie tak zadziała :) bardzo proszę! :)

      Usuń
  12. jej,dobre podsumowanie. i daje do myślenia :) czuję że jeszcze kiedyś wrócę do tej notki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetnie napisane :) szkoda, że ludzie często stawiają sobie cele i na tym kończą, nie próbują nawet tych celów zrealizować ( bo np. boją się porażki) albo bardzo szybko się zniechęcają. Trzeba działać bo wszystko jest do osiągnięcia, ale trzeba systematycznie i konsekwentnie do tego dążyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Droga do osiągnięcia celu nie jest tylko jedna. Nasza jest jedną z wielu.

      Usuń
  14. Bardzo dobry tekst. Przeczytałam jeszcze raz i podoba mi się nawet bardziej niż wczoraj ;)

    "Żyję i robię to, co lubię." -> to jest chyba najważniejsze.
    Gdyby tak ciągle oglądać się na innych i co gorsza demotywować się tym, że tamten ma to, a tamten osiągnął już to co ja chciałam, itp. to wiecznie stałoby się w miejscu. A tak robię to co lubię, dążę do tego co chcę i do tego czego potrzebuję, zostawiając jednocześnie życie innych ludzie gdzieś tam z boku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)

      No jasne, że tak. Tym bardziej jak mama, chłopak czy przyjaciele mówią "patrz mogłeś zajść tak daleko jak osoba x a ty co?". Moim zdaniem nic - najważniejsze wiedzieć, że nie chcę tam zajść a jak chcę to pozostaje próbować.

      Usuń
    2. Oooo, to to, jak mnie to wkurza jak słyszę takie teksty, ludzie często nie rozumieją prostego faktu - moje życie jest tylko i wyłącznie moim życiem, i tylko ja mam prawo decydować o tym co chcę osiągnąć, kim chcę być, w jakim kierunku się rozwijać, czym się interesować, itp. Nie muszę być kolejnym X, Y czy kimkolwiek innym, wystarczy, że będę sobą i w tej wersji jestem najlepsza, i najwięcej mogę osiągnąć :)

      Usuń
  15. Kiedyś gdzieś przeczytałam, że kiedy myślimy o celu, który chcemy osiągnąć, tworzymy w głowie myślokształt. Im częściej myślimy o naszym celu, tym żywszy obraz w naszej głowie. Pewnego dnia ów myślokształt, poprzez długotrwały proces myślenia, staje się nawykiem myślowym, więc nie ma szans, że o nim zapomnimy:) Na życie przekłada się to mniej więcej tak: na początku przez naszą głowę przebiega myśl, że może trzeba byłoby zacząć ćwiczyć. Jeśli nie karmimy tej myśli, to umrze ona śmiercią naturalną w ciągu kilka minut, natomiast kiedy zapiszemy sobie na kartce, że chcemy ćwiczyć i taką myśl będziemy powtarzać kilka razy dziennie przez pewnien czas, w końcu ta myśl stanie się tak żywa, że 'głosik' w naszej głowie przypomni nam, że czas zacząć ćwiczyć! Myśl tworzy rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, całkowicie! Muszę odnaleźć tą teorię. Ja nigdy nie zapisuję swoich celów, ale jakby mnie zbudzić w środku nocy to bym potrafiła każdy wyrecytować. Nie potrafię zrozumieć zapisywania karteczek i innych rzeczy, chociaż nie wątpię, że niektórym może to pomóc.

      Myśl tworzy rzeczywistość dodałabym przez działanie. Bo jak słyszę, że ktoś ma tak dobrze a ja nie mogę, bo to i tamto to mnie coś strzela :)

      Usuń
  16. Mam taki troszeńkę problem "nastoletni", bo związany z uczuciami do płci przeciwnej. Koleżance wiedzie się o niebo lepiej pomimo, iż swojego chłopaka poznała nieco później. Przeczytałam Pani wpis i stwierdziłam, że najwyższy czas przestać marnować życie na zmartwienia, należy zacząć im zapobiegać. A poza tym, co ma być to będzie, a jak już będzie to trzeba będzie się z tym zmierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam lepiej niż inni a inni mają lepiej niż ja. Nie porównuję się. Żyję i robię to, co lubię.

    Super !!!!!
    To chyba mi się wbije do głowy na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  18. Te miałam problemy z motywacją. Zawsze zazdrościłam mojemu starszemu bratu, że mu się wszystko udaję, a mi nie. Zwalałam to nawet na rodziców. Ale zaczęłam czytać blogi na temat motywacji, w tym również Twój, przeglądać filmy Wandy Wegener na youtubie i wiele książek. Teraz jestem pewna, że mogę wszystko. Wystarczy odpowiednio wpłynąć na swoją podświadomość.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!