03.02.2013

Ciasteczka czekoladowo - śliwkowe

Jestem zasmucona wiadomościami prywatnymi, które dostaję w ostatnim czasie... Już kilka dziewczyn mi napisało, że je po 1000kcal dziennie i boi się zjeść banana a co dopiero kilka ciastek. Czy zdajecie sobie sprawę, że takie odżywianie nie tylko wyniszcza organizm, ale doprowadza do tycia i utraty mięśni? Nie jestem i nigdy nie będę tak szczupła jak Ewa Chodakowska, ale ja potrafię na raz zjeść cały słoik masła orzechowego czy dwie tabliczki czekolady. I wcale od tego nie tyję. Przy dużej aktywności fizycznej musicie jeść, żeby chudnąć! I to całkiem dużo jeść - w zależności od wzrostu od 1800 do nawet 2500 kcal. Ja podczas redukcji jadłam około 2300kcal dziennie a w niedziele więcej i chudłam!

Dla tych, które dały się przekonać i dla tych które się nie dały, ale może czekolada je przekona, polecam ciasteczka :) Narazie jako kontynuację South Beach nie jem zbóż, co całkiem dobrze mi robi, ale w weekendy mogę to lekko nagiąć. Ciasteczka są alternatywą dla tych kupnych i z białej mąki, bo mają tylko razową i płatki owsiane. Spokojnie można je zjeść, nawet przy redukcji kilka nie zaszkodzi. Zrobiłam je wczoraj, ale zamiast miękkich w środku, wyszły kruche. 13 minut w piekarniku to zdecydowanie za długo, powinnam była je piec około 10 - 11 minut. Mimo tego chyba były smaczne, bo już wszystkie zniknęły przy pomocy mojej rodziny.




Oryginalny przepis znajdziecie tutaj. Wszystkie składniki odmierzałam kubkiem a nie szklanką, może dlatego były bardziej suche. Cukier zamieniłam na syrop z agawy (dałam niecałe pół kubka) a płatki owsiane błyskawiczne na górskie. Ciasteczka robią się szybko i bezproblemowo, polecam!

21 komentarzy :

  1. Niektóre maile przerażają i smucą- niestety wiem coś o tym. Czekolady co prawda sama nie jadam, ale 1000kcal to zwyczajnie głodowanie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mądrze napisane, sama kiedyś byłam "po drugiej stronie" i najsmutniejsze jest to, że tych dziewczyn nikt nie przekona. NIKT. One same muszą to zrozumieć, jedna dojdą do tego szybko, stosunkowo bezboleśnie, inne się sparzą, będzie ich bolało i dojdą za daleko, ale nikt ich nie przekona...

    A ciasteczka wyglądają smakowicie, lubię takie. Spisuję przepis i zrobię:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehh to prawda niestety, ale jeśli moje słowa dotrą chociaż do jednej osoby, to będę z siebie dumna.

      Usuń
  3. 1000 kcal, o gasz O.o Chyba w szkołach powinni w ramach zajęć prowadzić specjalne kursy z tego jak nie zrujnować sobie życia głupimi głodówkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tam oj tam. Jako jedna z TYCH ;) dzisiaj wybralam sie z Tata na kolacje do restauracji gdzie wchlonelam pol kostki parmezanu i kilka kromek ciabiatty. Dam rade ;)
    Moze po prostu zaczne liczyc kalorie, zeby miec wiekszy wglad na to ILE mi brakuje. A pozniej bede nadrabiac..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako jedna z tych 1000kcal? Emmm a ciabata to nie jest z mąki robiona? I większość jest jeszcze z tych zwykłych mąk i farbowana, a nie z pełnego przemiału.

      Usuń
  5. Oook, male update. Weszlam na kwestiesmaku z przepisem na Twoje ciasteczka. Czytam "szklanka maki" i mysle "Oooj.. no to odpada. SZKLANKA? MAKI?! NIGDY W ZYCIU!"
    Nie wiem jak to zmienic. Zeby nie tylko czytac przepisy, ale takze ich uzywac.. i jesc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz przecież połowę (albo więcej) ciasteczek komuś oddać... To nie warzywa czy mięso, że zaraz się psują, więc można po jednym dziennie jeść. Robione samemu na pewno są zdrowsze od kupnych i masz kontrolę nad ilością i kalorycznością.

      Usuń
  6. Kiedyś jeszcze próbowałam ratować takie dziewczyny, tłumaczyłam na blogu, że sałata bez niczego to nie śniadanie, że misa szpinaku podczas treningowego dnia grozi wyjałowieniem...
    traciłam nerwy, wiarę w siebie, pozytywną energię, pretensje do mnie sprawiały, że zatracałam się w tym wszystkim
    odpuściłam

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba już wiem co zrobię na weekend :) Ciasteczka pysznie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Musisz mieć niezłą przemianę materii :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest jeden z mitów u osób szczupłych. Mam zaburzenia układu pokarmowego i zbyt szybki metabolizm, ale dzięki temu nie byłam szczupła.

      Mam po prostu takie zapotrzebowanie - policzone kalkulatorem na potreningu.pl.

      Usuń
  9. Dokladnie, dobrze mowisz! Najgorsze co moze byc to glodzenie sie! Ja tez jem duzo, a nawet bardzo duzo (na sniadanie potrafie wciagnac cala paczke platek sniadaniowych) i nie mam z tym problemu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyglądają smakowicie;)

    OdpowiedzUsuń
  11. melduję, że zrobiłam! Dałam wspaniałe powidła śliwkowe w spadku po dziadku, już niestety nie do odtworzenia, ale stwierdziłam że warto :) wyszły pyyszne! piekłam je kwadrans, a i tak wyszły lekko wilgotne. Wyszły dwie blachy, z czego jedną zamroziłam- już żałuję, bo dziś wzięłam te nie-zamrożone do pracy, i.. szef zjadł prawie wszystkie. pycha! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. zrobiłam wczoraj, pyszne!! ;) dziękuje za urozmaicenie mojej diety. :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!