03.01.2013

Sytuacja na polu bitwy

Jak tam święta i sylwester? U mnie na plus... szczególnie w talli (+1.5cm) i biodrach (+1cm). Niestety świąteczna "dieta" i alkohol nie najlepiej działają na figurę... Nie wspominam o tym, że już z poprzedniego stanu chciałam się zredukować, więc teraz nie ma to tamto. Mój plan to albo treningi dwa razy dziennie w wolne dni albo odżywianko South Beach. W sumie przydałoby mi się trochę odzwyczaić od cukrów, bo przez ostatnie kilka dni było ich baaardzo dużo.

Chyba skłaniam się w kierunku South Beach, ponieważ byłam na obozie u Ewki i mając treningi dwa razy dziennie nic nie schudłam. Poza tym nie będę miała wiecznie tyle czasu co teraz, więc może lepiej wyjść do ludzi i z kimś się spotkać zamiast tyle trenować? :)

South Beach to, moim zdaniem, ulepszona wersja Dukana. Ulepszona, bo zdrowa. Przez dwa tygodnie jemy głównie produkty białkowe, warzywa i zdrowe tłuszcze. Dosyć mocno ograniczamy nabiał. Potem dochodzą owocki (nie wszystkie) i reszta produktów mlecznych oraz ciemne pieczywo. Po osiągnięciu celu, możemy jeść wszystko, co zdrowe. Tak, jestem przeciwko dietom, ale moja uda jak przestały chudnąć tak nie chcą ruszyć i szukam dla nich mocnych bodźców. Poza tym chcę sprawdzić sama siebie, czy jestem w stanie wytrzymać bez słodkiego smaku. Lubię wyzwania. Przy okazji poobserwuję, co na to mój układ pokarmowy, który jest niezwykle wybredny. Może mu się spodoba.

Nie obiecuję Wam, że zacznę jutro, bo mam jeszcze dwa banany, które muszą być zjedzone, ale poczyniłam już zakupy do tej diety. Będzie ciekawie.

W komentarzach przyjmuję zakłady, czy wytrzymam. Ja stawiam, że nie :)

21 komentarzy :

  1. haha, to nie fair! Dobra, przyjmuję zakład - schudniesz na SB!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wytrzymać - wytrzymasz, tylko po co? Mam wrażenie, że waga, którą aktualnie masz jest Twoją optymalną, a Twój organizm zapiera się na wszystkie sposoby przed dodatkową utratą wagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie muszę wcale tracić wagi tylko obwód. Każdy jest chyba wobec siebie bardziej restrykcyjny niż wobec innych. Poza tym, mam taką filozofię, że jeśli będę wyglądać źle, to po prostu przytyję, bo to akurat dla mnie nic trudnego :)

      Usuń
    2. Mówiąc o wadze miałam na myśli generalne pomniejszenie gabarytów :) Myślę, że nie będziesz wyglądać źle w żadnym wymiarze, jednak w aktualnym wyglądasz moim zdaniem najlepiej :)

      Usuń
  3. czy na obozie Ewki nie schudłaś nic, tzn, nawet w obwodach? ciężko mi w to uwierzyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Schudłam 1 albo dwa centrymetry w talii, ale podejrzewam, że to przez okres, bo jak przyjechałam to miałam, a w trakcie mi sie skończył. Szczerze, to na mnie po prostu źle działają poranne treningi, bo po nich jadłam 1200kcal na śniadanie a i tak byłam głodna przed obiadem (mimo przekąski).

      A co do wiary to... wiele dziewczyn mało albo nic nie schudło. Przez tydzień wiele nie zdziałasz :)

      Usuń
    2. ehm rozumiem, 1200kcal na śniadanie? sporo, to dla mnie praktycznie dzienne zapotrzebowanie...

      a nie wiedziałam, że to tylko tydzień, przez tydzień jest się w stanie człowiek wdrążyć w ćwiczenia dopiero

      Usuń
    3. Haha, no widzisz, ile ja mogę zjeść :) I to 1200 kcal nie, że zestaw w McDonald's tylko zdrowego jedzenia :)

      Tak, dokładnie o to chodzi. Jak się nic wcześniej nie ćwiczyło, to coś poleci, a jak się ćwiczyło to może, ale nie musi.

      Usuń
  4. byłas juz kiedys na SB? wiesz, ze działa czy to Twoj pierwszy raz? ;DD
    ja po dukanie mialam mega problemy zoladkowe po zaledwie 6-7 dniach diety. zdecydowanie przewaga nabialu to nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłam. Z bloga http://cytrynazmiodem.blogspot.com, któremu ufam, wynika, że działa :)

      Tak, też trochę się o to boję, bo kolega z moją chorobą robił Dukana i dobrze na tym nie wyszedł. South beach jest o wiele zdrowsze, ale i tak będę bacznie obserwować organizm.

      Usuń
  5. To ja przeciwniczka diet trzymam kciuki żebyś dała radę na SB. :) Ja się nie tykam żadnej diety, bo nie lubię ograniczeń... Chociaż teraz po Świętach i dodatkowych centymetrach przerzuciłam się na ryby, bo mięso wychodzi mi uszami i staram się jeść co 3 godziny. :) Pierwszy dzień za mną i nie było tak źle. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękówka :) Słuchasz Osmina? FISH SALAD AND WATER?! :) Nie no żartuję, ja też wcinam rybki, dobre są :)

      Usuń
  6. Błagam, nie katuj się dietami! Szczególnie dieta Dukana(!) została okrzyknięta najbardziej niezdrową z diet. Skoro South Beach brzmi podobnie (a kiedyś sama się tym interesowałam) to naprawdę, ale nie rób tego :( Organizm sobie zniszczysz tylko, a nie ma nic cenniejszego niż zdrowie... Tak tylko chciałam powiedzieć... swoją drogą bardzo fajny blog. Jednak odnoszę wrażenie, że zdecydowanie za dużo myślisz o swoim ciele, treningach, dietach. Zostało potwierdzone naukowo, że w momencie gdy zaczynamy w swojej głowie obraz diet, ograniczania kalorii i nałogowego myślenia o schudnięciu tak naprawdę tyjemy nawet na sam widok tego nieszczęsnego pączka. Także polecam zwyczajnie cieszyć się życiem i zastąpić niezdrowe produkty zdrowszymi alternatywami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, nie będę się "katować". Nie czytasz mojego bloga uważnie, albo wystarczająco długo - jestem ostatnią osobą, która czymkolwiek się katuje. :) Nigdy nie byłam na żadnej diecie.

      Co do Twojego wrażenia, to nie znasz mnie. O moim ciele myślę dosyć obsesyjnie. Przypuszczam, że może to być niezdrowe, jednak mam ku temu pewne powody - bardzo łatwo i szybko tyję. To jest blog o zdrowym stylu życia, mogłabym napisać, jaką miałam fajną imprezę na sylwestra, ale mija to się z tematyką tego bloga. Chcę propagować zdrowy styl życia i tyle. Nie liczę na codzień kalorii, ale też nie jem fast foodów. Jem to, na co mam ochotę i trenuję to, na co mam ochotę. Jestem szczęśliwa i nie widzę powodu, by to zmieniać :)

      Usuń
    2. Przyznaję rację, że może trochę mnie poniosło i nieumiejętnie dobrałam słowa w mojej wcześniejszej wypowiedzi. Przeczytałam większość Twojego bloga i wiem, że posty są jak najbardziej związane z jego tematyką. Cieszę się, że jesteś szczęśliwa, chyba każdy tego zazdrości :) Ja sama przeszłam na "zdrową stronę" odżywiania i życia, rozumiem i popieram entuzjazm jeśli chodzi o ćwiczenia. Nie znam do końca Twojej przypadłości, problemu, nieudogodnienia (zwij to, jak chcesz), dlatego nie chcę się wypowiadać bo mam niewystarczającą wiedzę w tej tematyce. Chciałabym jedynie podziękować, że prowadzisz tego bloga, bo często tu "wpadam" i chętnie czytam i śledzę Twoje życie :P Tak trzymaj i życzę wielu sukcesów!

      Usuń
  7. z Ciebie i tak jest juz chudzina :*

    OdpowiedzUsuń
  8. O widzisz, miałam napisać (i zapomniałam), że jak wytrzymasz to dostaniesz duży słoik dżemu z aronii :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O cholerka, widzę, że cena jest wysoka! A ja jeszcze nie zaczęłam :P

      Usuń
    2. To daj znać, jak zaczniesz :D Bo dżemy znikają ... :P

      Usuń
  9. Jestem zdziwiona bo nie przybrałam na wadze po świętach tak mocno jak myślałam, ale ćwiczenia mi nie zaszkodzą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ćwiczenia same z siebie nikomu nie szkodzą :)

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!