13.01.2013

Półmetek diety South Beach

Jak zapowiedziałam, po poście na blogu Pauliny, postanowiłam przetestować dietę South Beach na własnej skórze. Średnio mi to wychodzi - w ciągu tego tygodnia zjadłam dwie (!) gorzkie czekolady i jedną łyżeczkę miodu. Z mniejszych przewinień zjadłam kukurydzę (zanim doczytałam, że nie wolno), marchewkę i suszone pomidory. Tak jak pisze Paulina, jestem bardziej głodna, ale zwracam uwagę na jedzenie. Mam pewne obawy, bo siedząc teraz kilka dni w domu, popadłam w małą jedzeniową obsesję, ale mam nadzieję, że zniknie ona razem z weekendem :)


Dzisiaj mija siódmy dzień diety, czyli dokładnie połowa pierwszej fazy i mam kilka spostrzeżeń:
- dieta jest droga - ja ogólnie wydaję dużo na jedzenie, ale teraz to jest bardzo dużo,
- bardzo chce mi się pić na tej diecie - piję do 3 litrów wody dziennie,
- mam mniej siły, co odczuwam podczas treningów,
- rano czasami trzęsą mi się ręce,
- mój układ pokarmowy (póki co) dobrze znosi tą dietę,
- zobaczyłam, że nie wszystko trzeba jeść z chlebem/makaronem/ryżem,
- poznałam nowe, ciekawe dania,
- mój organizm sam dopomina się jedzenia (jem, kiedy jestem głodna i wychodzi to regularnie).

I teraz najważniejsze - czy schudłam? Wydaje mi się, że trochę tak, ale podejrzewam, że te efekty są widoczne tylko dla mnie :) Ogólnie, zastanawiam się czy dotrwam do końca przyszłego tygodnia i rozważam lekką podaż cukru przed treningiem (szczególnie jeśli trwa 1.5 godz) np. w postaci łyżeczki miodu czy owoca. Znalazłam bardzo fajny blog z opisem i przepisami z tej diety. Jak się okazuje, bez węglowodanów też można stworzyć ciekawe przepisy.


Zdjęcia dań, które jem na codzień, znajdziecie na moim Instagramie oraz na Facebooku w albumie Instagram Photos. Ich miniatury są też widoczne w pasku po prawej, zaraz pod okienkiem Facebooka.

Co o tym sądzicie? Stosowałyście tą dietę?

PS Tygrys mi obiecał słoik dżemu z aronii jak wytrwam do końca diety... Za wykonany tydzień dostanę chociaż pół? :D

22 komentarze :

  1. Stosowałam tę dietę i bardzo ją sobie chwaliłam :) Idealną porą roku do jej wprowadzenia jest lato - mnóstwo świeżych i tanich warzyw i owoców ;)

    I to całkiem normalne, że jesteś nieco słabsza - Twój organizm właśnie przechodzi detoks od węglowodanów takich jak chleb czy makaron ;) ale to minie.

    Planuję do niej wrócić-ale chyba od razu na 2 fazę :) Ta dieta uczy świetnych nawyków żywieniowych;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to prawda, trochę żałuję, że jestem w Polsce i jest zima :) Uczy nawyków i poznawania nowych produktów. Jest tyle smacznych rzeczy o których nie wiedziałam lub zapomniałam :)

      Usuń
    2. Dla mnie łatwiejsza w zimie właśnie, bo nie kuszą mnie owoce przez te dwa tygodnie, a w zimie jak wiadomo świeże owoce są niedobre.

      Trochę dziwi mnie że wyszła Ci "droga" dieta :> przecież jesz to co normalnie, tylko chleby, makarony i inne zastępujesz warzywami, jak problem ze świeżymi to bierz mrożone.
      Co do samej wagi - jak schudłaś teraz to na pewno poleciała woda na początku, jeśli nie masz jej dużo to mogłaś mało schudnąć. A robiłaś jakieś pomiary ? Najwięcej zawsze widać to na brzuchu.
      No i prawdą jest, że uczy się człowiek jeść na nowo i potrawy bez ziemniaków/itd i poznajesz nowe smaki. Ja na SB nauczyłam się jeść sałatki i ogólnie warzywa :D

      A jeśli chodzi o siłę, to niestety, bez węglowodanów tak jest. Mogę Ci jedynie poradzić, żebyś jadła więcej warzyw strączkowych. Mi pomogły.
      Przy samych treningach możesz pić np. jakiegoś energetyka bez cukru albo napój izotoniczny (jeśli znajdziesz na bazie słodziku). Na szczęście to tylko 2 tygodnie, Tobie został już tydzień.

      Jeśli chodzi o marchewkę to możesz sobie pozwolić ale jeśli już to na surową i małych ilościach.
      A jak będziesz miała pytania to pytaj :D
      Czekam na dalszą relację :)

      Usuń
    3. Nie do końca jem to co normalnie - na śniadanie jem owsiankę normalnie, a to jest bardzo tanie, dodatkowo banan, który też jest tani. Warzywa są też droższe od ryżu, a ja muszę też zwiększyć ilość mięsa (i/lub ryb), żeby się najeść, bo po samych warzywach jestem szybko głodna. No i raz w tygodniu stołuję się u rodziny a na diecie niestety nie mam jak, bo nikt specjalnie dla mnie nie będzie gotował :)

      Z siłą to jest bardziej frustrujące, bo wiadomo, że i tak jestem silniejsza od przeciętnej dziewczyny, ale w porównaniu do formy, w jakiej byłam wcześniej, jest widoczny spadek. O ile przy treningach Zuzki, nie ma jakiejś tragedii, bo po prostu robię je wolniej, to na siatce po godzinie wyraźnie czuję, że brakuje mi siły i szybkości. Są energetyki bez cukru i bez aspartamu? Muszę obczaić :>

      Zobaczymy, czy wytrwam ten tydzień ;) Właśnie popełniłam kolejny grzech - znowu czekolada i masło orzechowe, ale stwierdziłam, że niedziela, to nie umrę...

      Brzucha nie mierzę póki co, zmierzę, jak porzucę dietę. Nie ważę się, bo nie mam wagi. Jednak wydaje mi się, że sama jakość ciała jakby była ciut lepsza, ale to może tylko moje pokorne życzenia ;)

      Usuń
    4. To jedz więcej mrożonych warzyw - zwłaszcza tych do obiadu.
      Ogólnie w zimie faktycznie wyjdzie trochę drogo. Ale oprócz warzyw i mięsa możesz też jeść sery, twarogi. Przez dwa tygodnie nie zbankrutujesz :D
      Ja się zawsze zapychałam warzywami. No i nie ćwiczyłam przez pierwsze dwa tygodnie. Chociaż w książce jest program ćwiczeń dostosowany do takiego poziomu "bez energii" czytałam opinie osób które wykonały i były zadowolone.
      Nie wiem czy są bez cukru i aspartamu, musisz poszukać :D bez cukru widziałam w lidlu ale nie wiem czym on jest słodzony.

      Czekolada? Gorzka chociaż ? Masło orzechowe? - Oby bez soli i bez cukru. W malutkich ilościach możesz sobie pozwolić.

      A brzuch wg mnie powinnaś zmierzyć :) Jakość ciała w tydzień się nie poprawi, za to jeśli miałaś jakieś problemy z cerą - to efekt już powinien być widoczny :)

      Usuń
  2. Dostaniesz mniejszy słoiczek :D Aha, tylko uprzedzam, że dżem z aronii jest specyficzny w smaku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nalewkę z aronii i sobie chwalę :)

      Usuń
    2. Ale ona podejrzewam jest słodka :D

      Usuń
    3. Haha wiedziałam, że coś knujesz :P Jest jaka wyjdzie, tym razem lekko cierpka. A Ty nie dosładzasz w ogóle dżemu?

      Usuń
    4. aronia jest cudownie cierpka, mniam!!

      Usuń
    5. Nic nie knuję, tylko wiem że są ludzie którym po prostu nie podejdzie taki mało słodki dżem o specyficznym smaku ;)
      Dosładzam tylko odrobinę, w celach konserwujących. Dżem aroniowy staram się "słodzić" bardziej naturalnie dodając dojrzałych gruszek i jabłek ;) Więc on nie jest super słodki :P

      Usuń
    6. Żartowałam przecie noo :) Na poważnie, to nigdy nie jadłam dżemu z aronii, więc chętnie spróbuję tym bardziej takiego domowego. Pamiętaj - jestę sudentę, więc wezmę (prawie) wszystko ;)

      Usuń
    7. ja też nigdy nie jadłam dżemu z aronii, ale kiedyś jak byłam mała, mama robiła sok, bleeee, niedobrze mi się robi na samo wspomnienie, odrzucała mnie jego cierpkość. sok z aronii i dżem z róży - dwie moje traumy spowodowane tym, że mieliśmy działkę i wszystko było "swojskie";)

      Usuń
    8. Weźmiesz (prawie) wszystko :D he he
      Ten dżem jest taki jakby suchszy niż inne, nie jest lany, trzeba go rozsmarowywać. Świetnie nadaje się do drożdżówki z kruszonką lub strucli drożdżowej :D

      Usuń
  3. Byłam na tej diecie, to, że chcę się pić to normalna reakcja organizmu. Zastanawia mnie jednak ten głód na diecie? Nigdy na niej nie byłam głodna, a chudłam... Hmmm ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodzę głodna jeśli tak zrozumiałaś. Po prostu odczuwam fizyczny głód a nie psychiczny, nie będąc na diecie czasami jadłam jak nie byłam głodna. O to mi chodziło.

      Usuń
  4. świetny blog. wpadłam tutaj dzisiaj i naprawdę mi się spodobało.

    od soboty katuję się treningami a od dzisiaj założyłam własnego bloga, by uwieczniać tam moje postępy, zdjęcia motywujące i porady :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć, pozwolę sobie wtrącić się, jak chodzi o dietę - pierwszy tydzień to półmetek pierwszej fazy, a nie całej diety, bo South Beach jest pomyślana jako sposób odżywiania się na całe życie.

    Faktycznie, można uznać, że na jedzenie wydaje się więcej - ale długofalowo oszczędza się na leczeniu. Poza tym, warto szukać potraw sezonowych - np. teraz można zrobić sobie kapustę z grzybami i śliwkami suszonymi (od drugiej fazy), kapustę z pomidorami (ps. duszone pomidory nie są zakazane w 1 fazie, kto Ci to powiedział?), można jeść szpinak, można jeść grillowaną cukinię etc. Pomidory o tej porze są drogie i zazwyczaj ohydne, ale są ładne ogórki, papryka - można zrobić sałatkę z fasolą i tuńczykiem, na ostro. I tak dalej :)

    Generalnie, pierwsze 2 tygodnie są pomyślane jako czas oduczenia się złych nawyków (słodycze, białe pieczywo, biały ryż, soki owocowe z kartonu). Może być problem z ćwiczeniem - o ile pamiętam, było to omawiane w którejś z książek. Potem jest już lepiej i można do menu wprowadzić sensowne węglowodany.

    Pozdrawiam,
    amg (Polskie South Beach)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to wiem. Jednak dla mnie pierwsza faza jest najtrudniejsza, ja się normalnie odżywiam w sposób mniej lub więcej South Beach :)

      Duszone nie są, ale suszone w oleju już chyba są... Właśnie ja mam ten problem, że nie znoszę ani ogórków ani papryki ani fasolki. Chociaż może do papryki się przekonam.

      Dzięki za komentarz! Zawsze miło poczytać coś od osoby kompetentnej :)

      Usuń
    2. Suszone pomidory nie są zabronione, podobnie jak nie jest zabroniona oliwa :) Byle w rozsądnych ilościach. Kilka pomidorów dodanych do sałaty, czy zmiksowanych i rozsmarowanych na grillowanym filecie - jak najbardziej OK. Ojej, to odpada Ci sporo dobrych przepisów, począwszy od sałatki greckiej, przez chili con carne, aż do leczo :)

      Pozdrawiam,
      amg

      Usuń
  6. Jak dla mnie south beach to najlepsza dieta, a właściwie styl życia. Świetnie, że dzielisz się swoimi pomysłami na dania zgodnie z dieta. to na pewno pomoże wielu osobom oraz urozmaici ich menu :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!