27.01.2013

Co to znaczy być fit?

Przyszedł czas na drugą część - moją opinię w tej sprawie. Chciałam Was zachęcić do dyskusji i do namysłu. Bycie fit jest teraz modne, jest celem, do którego dąży wiele osób, w tym blogerek. Tylko czy każdy musi być fit? Moim zdaniem nie. Moim zdaniem, szczęście jest ważniejsze od bycia fit.

Widzicie, jak się odżywiam, widzicie, jak trenuję, a wcale nie uważam, że jestem fit. Dążę do bycia fit i propaguję taki styl życia, ale ciągle wydaje mi się, że jestem za słaba, że mogłabym lepiej trenować i lepiej jeść.

Jakieś 5 lat temu, jak byłam piękna i młoda ;)

Odnosząc się do Waszych komentarzy, też uważam, że "fit" to twór internetu i mass mediów. Jednak moim zdaniem, jest to dobry twór. Taka przeciwwaga chudych modelek, które otaczają nas zewsząd. Przeciwwaga liścia sałaty na talerzu, a pochwała prawdziwego jedzenia i ćwiczeń. Propagowanie świadomego, zdrowego życia. Zauważyłam, jeszcze jeden, dla mnie smutny, trend. Mylenie bycia fit z byciem zdrowym. Zdrowa osoba nie ma zadyszki, gdy podbiegnie do autobusu, przejdzie się jeden przystanek, wjedzie po schodach. Wiadomo, że to też zależy od wieku, ale mówię to osobach młodych i w średnim wieku, nie o starszych. Bycie fit to dla mnie o wiele więcej. To łamanie swoich barier, zmuszanie swojego ciała podczas treningu do tego, czego nie zrobilibyśmy wczoraj przy jednoczesnym nieniszczeniu go. Nie narażaniu się na kontuzje i urazy, jeśli możemy ich uniknąć. Wspomaganie treningu zdrowym jedzeniem. Unikanie nałogów.

Nie uważam, że bycie fit to rozmiar, waga, czy nawet wygląd. Uważam, że bycie fit mieści się w normach zdrowia. Kobieta z 10% tłuszczu i widocznymi mięśniami brzucha nie jest "fit", jeśli przez zbyt małą tkankę tłuszczową zanika jej miesiączka. Natomiast fit może być kobieta z tkanką tłuszczową w granicach 24%, niewidocznymi (lekko zarysowanymi) mięśniami, ale znakomitą sprawnością i czystą dietą.

Również nie uważam, że bycie fit to zmuszanie się do treningów i jedzenia. Jeśli lubi się jeść fast foody, pić alkohol, palić papierosy i nie ćwiczyć, to po co się do tego zmuszać? Jeśli natomiast ktoś chce ćwiczyć, szuka aktywności dobrej dla siebie, nie lubi papryki, ale je pomidory, to ma szansę na bycie fit. Fit przychodzi naturalnie, jest naturalne, o tym się w ogóle nie powinno myśleć.

Jedzenie w byciu fit odgrywa ważną rolę. Nie jestem zwolennikiem skrajnych trendów typu zero nabiału, zero tłuszczu lub jeszcze czegoś innego, o ile nasz organizm dobrze funkcjonuje. Jestem zwolennikiem nieprzetworzonego jedzenia i obserwacji ciała. Jeśli naszemu ciału coś sprzyja, to dlaczego mamy z tego rezygnować? Osoba fit nie musi liczyć kalorii, białka i tłuszczu. Może, jeśli nie jest pewna. Ludzie fit jedzą dużo i dobrze. Nie bawią się w dziwne diety i podejrzane produkty light. Osoba fit powinna się od czasu do czasu zbadać. Wiadomo, że są czynniki i choroby, których nie unikniemy. Utrzymując skład ciała w normie minimalizujemy ryzyko chorób.

Fit nie jest dla mnie tylko siłownią albo tylko jedną dyscypliną sportu. Żeby być fit, definitywnie trzeba wzmacniać ciało. Mimo, że jestem fanką siłowni u kobiet, to uważam, że podobny efekt można też osiągnąć bez niej, stosując piłki lekarskie lub ciekawe ćwiczenia z obciążeniem swojego ciała (patrz np. pistol squats :)). Dla mnie osoba fit nie jest dobra tylko w jednej rzeczy. Ma dobrą koordynację, siłę i wydolność na tyle, żeby szybko nauczyć się nowej dyscypliny sportu i uprawiać ją lepiej niż przeciętny człowiek. Osoba fit jest po prostu wysportowana. Jeśli biega latem a zimą nie, to nie jest fit. Nie można być fit okresowo, weekendowo. Albo ćwiczysz, albo nie. Moim zdaniem absolutne minimum do utrzymania kondycji to trening 3 razy w tygodniu. Maksimum to 6 razy w tygodniu lub jakakolwiek ilość, która nie zniszczy naszego organizmu. Zawodowy sport nie jest fit.

Nie można też się wymawiać predyspozycjami. Niektórzy się rodzą z ponadprzeciętną siłą i sprawnością. Jednak większość z nas jest podobna - w czymś lepsza w czymś gorsza. Bycie fit to doskonalenie się w tym, w czym jesteśmy dobrzy i pokonywanie barier i słabości. Pokonywanie oporów własnego ciała.

Podejrzewam, że wiele osób może się ze mną nie zgadzać. Nie wklejam tu żadnych fitspiracji czy jakkolwiek to się zwie, bo każdy ma swój ideał ciała, do którego dąży i swoją budowę, której nie zmieni. Zachęcam Was do treningu. Do odkrycia w sobie pokładów energii, które każdy ma, a niestety mało osób używa. Mam nadzieję, że nie wyszło tak, że ten post brzmi jak kazanie. Uważam, że ludzie fit to ludzie szczęśliwi i zdrowi. Ludzie fit to też ludzie atrakcyjni fizycznie, bo ich ciała mieszczą się w granicach normy. Do tego, dzięki dobremu jedzeniu, większość z nich ma piękną skórę.

Ten blog jest nie tylko o byciu fit, ale też o zdrowym stylu życia. Przekonuję Was do dobrego odżywiania i ćwiczeń. Do szukania dyscyplin i potraw, które polubicie i które sprawią, że będziecie dzięki nim bardziej szczęśliwi. Jeśli udało mi się to chociaż w jednym przypadku, to jestem z siebie dumna :)

Jak zawsze, czekam poniżej na Wasze opinie.

23 komentarze :

  1. Z Twojego postu wyciągnę słuszny wniosek: osoba "fit" - skoro już tej terminologii się trzymamy - to osoba, która je porządnie, zdrowo i smacznie, jest wysportowana, czego nie mylimy z budowaniem mięśni na miarę kulturysty.

    Jednocześnie taka osoba nie paranoi pt. "zjadłam jednego dnia cały tort i popiłam szampanem, czy przytyję?!", bo wie, że życie to ludzie, miejsca, smaki, zapachy, przeżycia i trzeba je celebrować również poprzez pyszne jedzenie:) To po prostu osoba, która ćwiczy dla samej idei ćwiczenia, dla miłości do swojego ciała, dla spokojnej i zdrowej kondycji, dzięki której być może za x lat będzie w dalszym ciągu pełna wigoru i zachowa młodość, nie tylko w duchu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, o to mi chodzi. Chciałam uczulić na to, że fit nie znaczy dla każdego tego samego i może to, co propaguję ja, komuś nie odpowiada albo to, co propagują inni, nie jest fit. Wszystko zależy od punktu siedzenia.

      Usuń
    2. Szczególnie, że dla "zwichrowanych" osób, FIT może znaczyć drakońska dieta, drakońskie treningi i odmawianie sobie wszystkiego, co ma choćby gram tego okropnego, przeokropego, przestrasznego białego cukru!

      :D
      Umiar, umiar, umiar.

      Usuń
  2. Ja się ogólnie zgadzam z większością, niektóre rzeczy pewnie inaczej bym ujęła :D
    Ale w moim rozumieniu "fit" jest jeszcze coś takiego jak rozwój, edukowanie się, itp. Czyli że gdzieś tam staramy się dążyć do tego, żeby nie tylko bazować na tym co już wiemy na tematy fit'owe (zdrowie, treningi, dieta, itp.), ale żeby dalej się uczyć, szukać informacji, edukować się - taki fit-rozwój.
    Oraz coś czego też u Ciebie nie widzę, to też takie bycie jakby to ująć przykładem dla innych, edukowanie innych, przekazywanie tego co wiemy, pomaganie.
    Myślę, że taka osoba stojąca w miejscu, nie rozwijająca się dalej i trzymająca wszystko dla siebie również nie byłaby dla mnie zbyt fit. Chociaż nie jest to kryterium tak silne, jak np. kwestie okołotreningowe, jedzeniowe i inne o których pisałaś w poście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nie brałam tego pod uwagę. Edukowanie się jest dla mnie nieodłączne dla wszystkiego co robię, więc nawet nie pomyślałam, żeby o tym napisać. Dobra uwaga :)

      Co do przekazywania wiedzy, uważam, że przykładem się jest, nawet tego nie pokazując. Chociaż z drugiej strony, mam alergię na temat mądrzenia się i narzucania innym swojego zdania. Często po pierwsze osoby mi nie wierzą, że coś się robi tak i tak, a po drugie wchodzą kwestie relatywne typu nabiał 0% czy pełnotłusty i nie mam siły ani ochoty nikogo przekonywać. Ogólnie, blog chyba mówi sam za siebie, pokazuję tu co jem i jak żyję, więc może jakiś wkład mam... :)

      Swoją drogą, myślałąm, że moje podejście nie jest rygorystyczne, a Ty masz podobne i mówisz, że Twoje jest :) Fajna sprawa :)

      Usuń
    2. Wiesz tu nie chodzi o takie mądrzenie się, itp., czyli trochę w stronę takich negatywniejszych zachowań. Tu chodzi raczej o coś takiego, że nie trzymasz tego co wiesz, co potrafisz dla siebie, tylko np. dzielisz się w tym właśnie w formie bloga. Albo jak ktoś np. podejdzie do Ciebie na siłowni o coś zapyta to odpowiesz, poprawisz ćwiczenie, poradzisz, itp. Lub ktoś zaproponuje Tobie wygłoszenie jakiejś krótkiej prezentacji, to się chętnie zgodzisz. Myślałam o czymś właśnie w tą stronę.
      Bo są osoby, które za wszelką cenę trzymają wszystko dla siebie, bo jak się podzielą to, a nuż ktoś będzie lepszy, taki ja nie wiem, wieczny udział w jakimś wyimaginowanym wyścigu szczurów.

      Jak patrzę po bogach, na których dziewczyny jedzą po niecałe 1000 kcal i kręcą hh, i mówią że są fit, i mają bloga o fit lajfstajlu - to tak mam wrażenie, że jestem rygorystyczna ;) Poza tym naprawdę zwróć uwagę ile kryteriów wymieniłaś. Dla większości ludzi fit to głównie dieta lub/i treningi. Ale niekoniecznie nawet te kryteria są tak jasno sprecyzowane. Dlatego ja mając bardziej to gdzieś tam usystematyzowane, biorąc pod uwagę większą ilość czynników mam wrażenie, że podchodzę do tego rygorystyczniej. Czyli ktoś kto u innych będzie fit, dla mnie w ogóle nie będzie.

      Usuń
    3. Bo, niestety dla większości FIT to bycie szczupłym. I jak się napisze, że kręci hh po kilka godzin dziennie to już szczyt bycia wysportowanym.
      Niestety nie mamy wpływu na głupie społeczeństwo, ale warto pisać i edukować żeby młodsze pokolenie miało co czytać i jednak wyłapało to co najwartościowsze. No i ci niewiedzący - szukający, bo takich też jest całkiem sporo :)

      Moim zdaniem - trafnie ujęte i dobrze napisane, like it!

      Usuń
    4. Tak, rozumiem o co Ci chodzi. Też tak uważam.

      Właśnie dla takich dziewczyn (a raczej ich czytelniczek) napisałam tego posta. Jak piszę, że jem dużo to większość z tych dziewczyn ma na myśli dwie kromki chleba i serek wiejski... A nie jajecznicę z 5 jajek i pół bochenka, które zjadam czasami po treningu. Może dla nich nie mam idealnej figury, ale to już jest rzecz gustu. To wcale nie znaczy, że nie mogę być fit.

      Ja mówiąc rygor mam na myśli jakieś zachowania, które musisz spełnić, choć nie zawsze chcesz. A bycie fit jest dla mnie czymś naturalnym. Rygor w sensie jakim Ty piszesz, to oczywiście, że tak :) Po prostu mamy inne skojarzenia jeśli chodzi o dane słowo.

      Usuń
    5. O Paulina dołączyłaś jak pisałam... :) Dzięki! :) Zgadzam się z Tobą oczywiście!

      Usuń
    6. No czyli ogólnie się zgadzamy :D

      Bo mi tak najbardziej to słowo "rygorystyczniej" tutaj pasowało ;) Ale nie miałam na myśli tego, że coś ktoś musi, choć nie chce.

      Usuń
  3. Bardzo fajnie napisane. Szkoda, ze tak malo osob lapie, o co w tym chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. cześć, dostałaś ode mnie zaproszenie do zabawy: The Versatile Blogger Award. mam nadzieję, że przyjmiesz. :D

    pozdr

    http://kreator-cial.blogspot.com/2013/01/the-versatile-blogger-award.html

    PS: poza tym nie zgodzę się z tobą. jesteś już fit. po prostu to widać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)

      Haha no fajnie, jak tak uważasz :D

      Usuń
  5. Myślę, że nie można jednoznacznie określić kryteriów, "czy jest się fit czy nie", ile społeczeństw tyle podejścia do takiego trybu życia... Dla mnie "fit" to po prostu to, co mamy w głowie i co robimy dla siebie - dbanie o swoją duszę i ciało, dążenie do rozwoju i przede wszystkim - szanowanie swojego zdrowia! A na to wszystko składa się zarówno aktywność fizyczna (i zgodzę się, że nie musi to być siłownia!), odpowiednie odżywianie i w miarę higieniczny tryb życia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podpisuję się pod tym, a na dodatek uważam, że bycie fit to bycie po prostu zdrowym i chęć dążenia do tego, powrót do natury, rozwijanie swojego ciała, ale i duszy, psychiki, wieczna motywacja, walka o siebie. To moja definicja bycia fit, czyli bycia silnym :)

    OdpowiedzUsuń
  7. w tej kwestii mamy takie samo zdanie :) bardzo ciekawy post. pozwolil mi poznac Cie lepiej. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przeczytałam na razie Twojej opini,żeby się nią nie sugerować, ale uważam, że słowo Fit jest małym chwytem marketingowym.
    Nie wiem czy chce być fit, całe życie liczyć kalorie i wydawać krocie na stroje do treningów(tak przykładowo)to nie dla mnie, więc raczej nie chce być i nigdy nie będe i do tego nie dążę.
    Chce być zdrowa, żyć prosto i na ZAWSZE POZOSTAĆ SOBĄ, bo to daje mi szczęście, a co robię dla własnego zdrowia, uproszczenia życia i dla samej siebie to już ode mnie zależy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. żeby być fit trzeba mieć silną wolę i dobrą motywację, zapraszam na zmotywujemy pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Za przeproszeniem pierdzielisz farmazony. Typowe gadanie bab o glutowatym ciele.

    OdpowiedzUsuń
  11. "szczęście jest ważniejsze od bycia fit."
    Żenada.
    Lista plusów bycia w formie jest nieskończenie długa.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nightblade Irelia9 stycznia 2015 02:17

    "szczęście jest ważniejsze od bycia fit."
    Żenada.
    Lista plusów bycia w formie jest nieskończenie długa. Tacy ludzie są po prostu szczęśliwsi, bo wiedzą jak POPRAWNIE się odżywiać i nie mają zbędnych kilogramów w postaci wału tłuszczu na brzuchu. Nie widzę nic złego w promowaniu zdrowia, media w niczym nie kłamią - a nawet jeśli, to jesli komuś zależy na poprawnieniu stylu życia to w końcu znajdzie on poprawna sciezke.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!