08.11.2012

My skin care routine

Ostatnio zastanawiałam się, co wpłynęło na zmianę stanu mojej skóry. Od prawe 10 lat walczę z atopowym zapaleniem skóry i zapaleniem mieszków włosowych (na szczęście niemocno nasilonym). Moja skóra zawsze była ultrasucha, pękała, a każde golenie kończyło się wysuszeniem na wiór lub pieczeniem. Jednakże bez fałszywej skromności mogę stwierdzić, że od kilku miesięcy moja skóra jest gładka jak skóra niemowlaczka.


Co się na to złożyło?

1. Zmiana sposobu odżywiania. Moje ciało jest o wiele bardziej nawodnione, dzięki temu skóra się aż tak bardzo się nie wysusza. Mam wrażenie, że skóra ma też więcej blasku i wygląda o wiele zdrowiej.

2. Ćwiczenia. Dzięki temu, że trenuję regularnie od wielu lat, nigdy nie miałam "sflaczałego" ciała. Jednak częstsze treningi i zrzucenie tłuszczu spowodowały, że cellulit znacznie się zmniejszył. Spostrzegawczy pewnie zauważyli to już tutaj.

3. Odstawienie hormonów. Pierwszy skutek jaki zauważyłam to, ponownie, zmniejszenie cellulitu. Nie mogę powiedzieć, że w ogóle go nie mam, ale jak teraz wyglądają moje nogi (w tym względzie) jest dla mnie w pełni satysfakcjonujące. Jeżeli je odpowiednio ścisnę, to skóra pomarańczowa pokazuje się automatycznie, jednak przy normalnych ruchach niemalże jej nie widać. Nie jestem uczulona na tym punkcie i nie zamierzam z tym zbytnio walczyć - nie chcę stosować masażerów ani tego typu zabawek, bo mam tendencję do naczynkowości na udach i boję się, że kolejne naczynka zaczęłyby mi wtedy wychodzić.

4. Peeling. Przed peelingowaniem ciała broniłam się jakby to był największy grzech świata - bałam się, że moja i tak już łuszcząca się skóra całkowicie zejdzie. Ale spróbowałam i jestem wniebowzięta! Oczywiście peelingi, które ja stosuję nie mogą mieć zbyt grubych i ostrych ziaren. Jednak nawet dzięki tym delikatnym peelingom niemalże całkowicie zniknęła mi "kaszka" zapowodowana zapaleniem mieszków włosowych, którą miałam szczególnie na biodrach, w okolicach kolan i łokci.

5. Brak SLS. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo SLS wysuszają moją skórę dopóki nie przestałam ich używać. Teraz nie mam efektu "zgrzytania" skóry po każdym prysznicu. Nawet jak zapomnę (średnio raz na dwa - trzy tygodnie) posmarować się balsamem/masłem przed pójściem spać, to rano jeszcze nie łuszczy mi się skóra.

6. Nawilżanie. To chyba oczywiste :) Po każdym prysznicu używam na całe ciało masła i/lub kremu do ciała. Przed spaniem ręcę i stopy smaruję grubą warstwą kremu.

7. Delikatna maszynka do golenia. Nie jest to super obowiązkowe, ale od kiedy stosuję droższą, która jest otoczona rzeczywiście nawilżającą substancją, moje nogi też są mniej suche i szczęśliwsze. Pewnie zamiast tego mogłabym stosować jakąś piankę, ale kiedyś dostałam od jednej z nich takich wykwitów AZS, że teraz boję się jakiejkolwiek dotknąć.


No więc, co dokłanie robię?

Codziennie:

Myję skórę (kremowym) żelem bez SLS.


W tej chwili na tapecie jest jeden z Alverde i muszę przyznać, że te żele spełniają swoje zadanie w 101%, ale nie są zbyt wydajne - jeden starcza mi na 3 - 4 tygodnie.

Następnie całe ciało smaruję kremem/masłem do ciała.


Obecnie stosuję naprzemiennie masło z Alverde (zachwalałam je tutaj)...


...z kremem do ciała z Isany. Jestem pod wielkim wrażeniem tego kosmetyku. Wchłania się szybko i trzyma nawilżenie bardzo długo. Do tego pięknie pachnie. Śmiem twierdzić, że jest ciut lepszy od maseł Alverde... :)

A ręce i stopy smaruję grubą warstwą kremu (tego samego!) przed pójściem spać.


Dzięki temu kremowi żadna kosmetyczka nie chce mi robić pedicure, bo nie ma po co, a skóra na dłoniach przestała pękać.



Co drugi dzień:

Golę nogi.


Używam "ekologicznej" maszynki z Wilkinson z 4 ostrzami. Testuję ją póki co dwa tygodnie, ale muszę przyznać, że jest najlepsza spośród maszynek, które do tej pory używałam. Nie dałam rady się nią zaciąć. Pieni się i ślizga podczas golenia, pozostawia skórę nawilżoną po goleniu (dla mnie najważniejsze jest, żeby jej dodatkowo nie wysuszała i tak rzeczywiście jest). Zobaczę, kiedy stępią się ostrza, bo moje wcześniejsze maszynki z tej firmy lubiły szybko się tępić.



Raz w tygodniu:

Robię peeling.


Używam peelingu z solą morską i olejkami Wellness&Beauty z Rossmana. Kosztuję około 10zł i bardzo mi odpowiada. Ma dosyć silny zapach, który może się kojarzyć z męskimi perfumami, jednakże nie pozostaje na ciele. Olejki dobrze nawilżają, ale nie oblepiają, a drobinki ładnie peelingują i pozostawiają skórę gładką. Dla mnie mógłby być ciut mniej ostry. Oczywiście po jego użyciu kremuję się jak zwykle.


O kurde, ale tasiemiec mi wyszedł :D Jeżeli tutaj dotarłyście, to bardzo mi miło. Może znacie jakieś dobre kosmetyki do pielęgnacji suchej skóry? Chętnie poczytam :)

7 komentarzy :

  1. stosuje sie do wszystkich tych 7 zasad i mam skore na 7-ke :)

    OdpowiedzUsuń
  2. moja skóra też jest bardzo sucha:( mam to masełko:) ale jeszcze nie otworzyłam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zainteresowała mnie ta maszynka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie zwracałam uwagi na jakość maszynek, ale kupiłam tą i widzę sporą różnicę. Jednak jest droga.

      Usuń
  4. Świetnym patentem na golenie jest używanie zamiast żelu czy panki odzywki do włosów. Ja może aż tak mega sucha nie jestem ale taka opcja sprawdza się u mnie najlepiej - i poślizg jak dla mnie większy i nie wysusza oraz można się pozbyć nietrafionego zakupu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten patent, tylko mój wewnętrzny leń mi podpowiada - po co robić dwie czynności jak można jedną? :D

      Usuń
    2. z taka golarką na bajerze to faktycznie mija się z celem ale wersja na odzywkę z pewnością jest opcją ekonomiczną i godną uwagi przy użytkowaniu bardziej pospolitego osprzętu ;)

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!