10.10.2012

5 rzeczy, które kocham i nienawidzę w Niemczech

Nie wiem czy to ten powrót do Polski czy brak dłuższych wakacji, ale ciągle chodzę zmęczona i chce mi się spać. Nie mam nawet siły pisać jakieś długie posty, chociaż mam kilka w planie. Dlatego dzisiaj pierwszy z postów konkursowych - 5 rzeczy które kocham i 5 rzeczy, których nienawidzę w Niemczech (chyba wyszło mi ciut więcej ;)).

Zaznaczam, że jest to moje subiektywne zdanie na podstawie moich subiektywnych doświadczeń i można oczywiście polemizować z nim w komentarzach :)

Kocham:
1. Obsługę klienta. Pisałam już o tym tutaj.
2. Uczciwość. Zdecydowana większość Niemców kłamie rzadko (czasem tylko koloryzuje :)) i wierzy w to, co im się mówi.
3. Tolerancję. Na ulicy nikt się za nikim nie ogląda (albo przynajmniej udaje, że się nie ogląda), jest wiele różnych narodowości, różne jedzenie, kluby.
4. Komunikację miejską. Wszystko chodzi jak w zegarku, a jak nie chodzi, to pan/i przez głośniczek powiadamia.
5. Kulturę sportową. Każdy w coś gra, coś trenuje, rusza się. Mało kto nic nie robi.
6. Wpuszczanie do kolejki do kasy w supermarketach jeśli niesie się 1-3 produkty. Jeśli Niemiec przede mną ma pełny wózek a ja tylko cośtam w ręce to od razu każe mi iść przed siebie w kolejce.
7. Przepuszczanie na przejściach dla pieszych. Kierowcy widząc pieszego w odległości kilku metrów od przejścia automatycznie się zatrzymują. Nie trzeba czekać, rozglądać się. Przez rok tylko dwie osoby się nie zatrzymały przed przejściem i musiałam stanąć. Ale jeśli chcemy przejść tam, gdzie przejścia nie ma to już nikt się nie zatrzyma :)

Nienawidzę:
1. (Braku) Wiedzy o Polsce. 70% Niemców nie wie, że Polska leży nad morzem. Około 40% myśli, że jeździmy starymi Ładami i kradniemy wszystko co popadnie z Niemiec. Nie wiem, czy tam nie uczą tego w szkole, czy trafiłam na złych ludzi (o morzu nie wiedzieli ludzie po studiach albo na studiach, głównie w moim wieku).
2. Cen biletów komunikacji miejskiej. Mój bilet po zniżce studenckiej kosztował 120Euro/miesiąc.
3. Castingów przy wynajmie mieszkania. Wiem, to też jest w Polsce. Nie zmienia to faktu, że nienawidzę łazić i tłumaczyć się ludziom kim jestem i czemu chcę wynająć akurat to mieszkanie :)
4. Systemu bankowego. Obsługa w bankach jest miła, ale... przelew idzie co najmniej 2-3 dni, nie ma smsów do potwierdzenia przelewów tylko jakieś zwykłe kartki z tabelkami i nie można doładować komórki z konta za tyle ile się chce.
5. Godzin otwarcia sklepów. W dni powszednie sklepy funkcjonują od 9 do 20, w niedziele WSZYSTKO jest zamknięte. Jak raz skapnęłam się, że nie mam jedzenia, jedynym wyjściem była piekarnia na dworcu głównym.


A może Wy macie na ten temat jakieś przemyślenia? :)

33 komentarze :

  1. Często spędzam wakacje i ferie w tym kraju i również bardzo mnie denereują godziny otwaria sklepów oraz to, że w niedziele są one całkiem zakmnięte:(
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjeżdżając z Polski niestety ciężko się przestawić.

      Usuń
  2. Ciekawe rzeczy piszesz ;) Rozbroiła mnie końcówka z tym brakiem jedzenia i zakupami w dworcowej piekarni :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, zawsze można iść do restauracji czy Maca, ale ja wolałam piekarnię i precla z masłem (niedziela dzień cheatera ;)).

      Usuń
    2. No w sumie można, chociaż chyba wolałabym głodować, niż zjeśc w macu :D
      Precelek z masełkiem :D om nom nom

      Usuń
    3. Smaka narobiła i się cieszy jeszcze :P

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stuttgart, zależy od długości trasy a ja miałam prawie najdłuższą.

      Usuń
    2. Zastanawiam sie, gdzie sie placi az tyle za bilet, bo u mnie bez zadnej znizki to jakies 65€ za miesiac. Komorke doladowuje zawsze z konta, przelew nigdy nie szedl wiecej niz jeden dzien, a potwierdzenia dostaje sms-em. Kartki z pin-ami wiem, ze sa w Sparkasse (byly tez w Deutsche Bank).
      Pozdrawiam korniutek.

      Usuń
    3. Odpowiedź wyżej :) A co do banku to fakt, może z komórką tylko mój tak ma, ale co do przelewów to częściej to słyszałam.

      Usuń
    4. Usunelam poprzedni komentarz, bo nie zapomnialam sie podpisac. Sorry za robienie balaganu.
      Siostra tez placi jakies 120€ za miesiac ze znizka, ale jej bilet jest wazny na wsyzstkie strefy, czyli jakies 50 km w jedna strone.
      Pozdr.

      Usuń
    5. Tak, ja jeździłam 40 km. Pozdrawiam :)

      Usuń
    6. Oj, cos Ci narobilam tu balaganu, mialo byc zapomnialam sie podpisac, a nie nie zapomnialam. Tak to jest, jak sie usiluje cos po pracy napisac.;)
      Pozdr.

      Usuń
  4. Z wszystkimi kocham sie zgadzam. Mi nawyk zatrzymywania na pasach sie wbil bardzo do glowy i smiac mi sie chce jak piesi nie wiedza co zrbic i nadal stoja lub extra dziekuja! To przeciez ich prawo- maja pierwszenstwo:-)
    Z tymi sklepami to nie jest tak zle bo restauracje sa otwarte a jedzenie pyszne i na dworcach jakis aldi czy inny lidl zawsze jest. W niedziele sie poprostu odpoczywa:-) za to sa flohmarki gdzie mozna zaszalec! Z ta niewiedza na temat polski tez sie spotkalam...ostatnio jak komus powiedzialam, ze jade do kraju to sie mnie zapytal czy dlugo trzeba stac w kolejce na granicy? Hihihi. Nie kazdy tez wie, ze jestesmy w Uni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po powrocie do Polski o mało nie wpadłam pod samochód, bo nikt nie chce się zatrzymać :)

      Tak to prawda, można pójść do restauracji, jednak nie zmienia to faktu, że mnie to denerwowało.

      No a niewiedza jest przykra, chociaż w Polsce stereotypy na temat Niemiec też są mocno utarte.

      Usuń
  5. Ah te stereotypy :D Fajna notka :) Tak mnie sklonila do przemyslen na temat Paryza i Paryzan :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziękuj lemesos11, ona taki fajny temat wymyśliła ;) A jak tam przemyślenia?

      Usuń
  6. Bardzo ciekawy post :) Zarówno kultury, jak i niewiedzy się po Niemcach spodziewałam, ale z tymi sklepami mnie bardzo zszokowałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni rozwinięci gospodarczo, to w niedziele można odpoczywać :) Zresztą, mało kto chce pracować w soboty, większość Niemców mnie podziwiała, że w każdą sobotę leciałam do drugiej pracy.

      Usuń
  7. O to moja propozycja:)
    Szczerze to wiele punkow sie pokrywa z Cyprem, np kompletnie wszystko jest zamkniete w niedziele, nankowosc tez jest kkiepsko rozwinieta, przelewy sa straaaasznie drogie, a Polska to dla nich jak Syberia... a z milych rzeczy to tez wpuszczaja przed siebie w kolejsce do kasy jak sie ma 1-2 rzeczy.
    Ale zaskczylo mnie, ze Niemcy nie wiedza ze mamy morze, przciez mamy ten sam Baltyk! Wydaje mi sie, ze w wiekszosci krajow europejskich geografia jest traktowana w szkole bardzo po macoszemu....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przelewy w Niemczech są w większości darmowe, jeszcze by tego brakowało :P

      Tak, mnie morze też zaskoczyło. Moją najczęstszą odpowiedzią po ich pytaniu czy mamy morze było pytanie czy jak się kończą Niemcy, to morze przeobraża w pustynię przy Polsce, bo ja nic o tym nie wiem...

      Usuń
  8. We Francji jest podobnie, w dni powszednie sklepy sa czynne 19-20, w sobotę krótko (także markety), w niedzielę jest czas odpoczynku z rodziną, przyjaciółmi, wszystko jest nieczynne, nie uprawia się jak w Polsce rodzinnego niedzielnego shoppingu w Carrefourze;)
    Ten ślimaczy system bankowy w Niemczech mnie zaskoczył, byłam przekonana, że skoro u nas jest względnie szybko z tym transferem gotówki to u nich jest jeszcze sprawniej.
    Niewiedza o Polsce mnie wcale nie dziwi, to chyba taka cech wysokorozwiniętych społeczeństw zachodnich, że wiedzę mają o równorzędnych partnerach gospodarczych, ew. o krajach ciekawych turystycznie, Polska widać nie jest w żadnej z tych grup;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. System bankowy też mnie niestety bardzo (niemiło) zaskoczył. Niewiedza mnie nie dziwi, ale denerwuje, bo jesteśmy ich sąsiadami...

      Usuń
  9. Ja się zgadzam ze wszystkimi plusami i minusami:)(chociaż nie spotkałam się jeszcze z bardzo złą opinią na temat Polaków). Jeszcze od siebie dodam, że kocham ze jest czyściej (przynajmniej w Ingolstadt:) A z nienawidzę: strasznie smalą (palą) nie przejmując się czy to komuś w otoczeniu przeszkadza :( Szokuje ich to ze Polacy nie znają rosyjskiego- a niby skąd?! (chociaż tu tez dodam ze Polacy tak samo patrzą na Ukraińców). A i jeszcze problemy z zasięgiem i internetem (przynajmniej u mnie w miejscowości),(Już 2 tydzień nam zakładają internet i dalej nie skończone :( )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no z rosyjskim to według Niemców przecież to samo, co polski :D

      Z czystością bywa różnie, ogólnie jest raczej czyściej. A internet to chyba Twoja indywidualna zmora :(

      Usuń
  10. uwielbiam takie fakty z zycia za granica! nie bede ukrywac ze kilkoma mnie bardzo zaskoczylas

    OdpowiedzUsuń
  11. W Niemczech jest nakaz zatrzymania się na przejściu dla pieszych - i bardzo dobrze moim zdaniem.
    Z tym morzem to chyba faktycznie trafiłaś na dziwnych ludzi.
    Co do kradzieży to są zwykłe żarty, mnie tam one wcale nie drażnią. ;)
    A wolną, spokojną niedzielę też bardzo lubię. :) Rzadkość niestety w dzisiejszym świecie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce też powinni zrobić taki nakaz, czasami trzeba stać kilkanaście minut.

      Ja te zwykłe żarty słyszałam codziennie. Do tego, moi znajomi nie chcieli jechać ze mną do Polski, bo bali się, że ukradną im samochód...

      Ja w Polsce mimo otwartych sklepów też mam wolne i spokojne niedziele :) Czy masz na myśli ludzi, którzy pracują w tych sklepach?

      Usuń
    2. Nie, nie tylko. W ogóle podoba mi się ta cisza w niedzielę, właśnie dlatego, że wszystko jest pozamykane. :)
      No nie wiem, może tam gdzie jesteś, ludzie mają za mało styczności z Polakami, na wschodzie jest zupełnie inaczej. Czasem mam wrażenie, że ten obszar polsko-niemiecki nad granicą jest jednym, wspólnym miejscem. :)
      Owszem droczymy się tutaj żartobliwie, ale to idzie zawsze w dwie strony. ;)

      Usuń
    3. Tak na wschodzie jest niebo a ziemia :) Byłam w Stuttgarcie i może dlatego mieli taką małą wiedzę.

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!