09.09.2012

Wszystko klei się do rąk, czyli ZNOWU zakupy

Zaczęło się niewinnie:


Skończyło mi się masło do ciała, więc musiałam kupić nowe. Idąc do kasy zauważyłam ten krem. Kremy na mnie nie działają, ale pomyślałam - trudno. Na kosmetykach do ciała Alverde jeszcze się nie zawiodłam i po kilku użyciach tego kremu nic nie wskazuje, żeby coś się miało zmienić. Cena: 2.25€.

Kończy mi się też tonik.


Kupiłam sprawdzone, ekologiczne i tanie mleczko z Balei. Nie czyści najlepiej, ale dobrze i nie zapycha. Jest delikatne dla mojej skóry. Cena: 1.45€.

Potem skończył mi się eyeliner.


Zdecydowałam się na Essence. Skusiły mnie dobre opinie na Wizażu i przystępna cena. Na początek zwykły, czarny. Ma fajną konsystencję, ale denerwuje mnie, że wszystkie słoiczki w DMie stoją otwarte (niezabezpieczone taśmą ani niczym innym) i w co niektórych widać ślady palców. Przez to też szybciej wysychają... Cena: 2.95€.

No więc, teraz przydałby się pędzelek.


Wybrałam ten z Catrice, bo chciałam mieć taki cieńszy, a ten jest dwa w jednym. Pędzelki (tylko te do eyelinerów) niszczę i gubię, więc nie widzę sensu wyrzucać kasy. Cienka strona maluje ok, zobaczymy jak z trwałością. Cena: 2.45€.

Potem jeszcze zobaczyłam cienie w musie. MUSIAŁAM.




Mają dobre recenzje na niemieckich blogach. Wybrałam kolor w miarę neutralny, ale bardzo połyskujący. Są bardziej kremowe od Catrice, przez co łatwiej się je nakłada, ale za chwilę zasychają. Cena: 2.75€.

Tak wyglądał makijaż moimi nowymi nabytkami z lekkim cieniowaniem Catrice na kości po 12 godzinach od nałożenia. Widać, że cienie lekko się zebrały (mam skórę na całym ciele ultra suchą, ale powieki mega tłuste i wszystko się zbieraw załamaniach, a tusz do rzęs odbija na dole), ale 8-10 godzin wytrzymał bez zarzutu. Dodam, że pierwszy zaczął się zbierać cień Catrice. No i ten eyeliner, kurde 3€, a trzyma się jak szalony. Zobaczymy, jak to będzie dalej :)

Następnym razem cień nałożę na puder, to powinien trochę dłużej wytrzymać, przynajmniej tak było z cieniem Catrice.


Podchodząc do kasy zobaczyłam tą próbkę.


No i moja myśl: CZEMU ja tego jeszcze NIE MAM?! Poszłam sprawdzić, czy jest wersja pełnowymiarowa, ale nie ma. Więc wzięłam chociaż tą. Zapach pycha. Cena: 0.95€ za 50ml.

No i już wracając z zakupów z wielką siatą ze spożywką wstąpiłam do H&Mu zobaczyć, co w rzeczach sportowych i innej modzie piszczy. I rzuciła się na mnie torebka. Uciekałam. Ale ona była szybsza :(




Najlepsze jest to, że torebki na imprezę szukałam od jakiegoś miesiąca, a teraz jak już się skończyły przeceny, imprezy i moje pieniądze, to znalazłam tą. Trzeba mieć szczęście. Była przeceniona z nie wiem ilu na 10€, ma lekkie zarysowania, ale i tak mi się podoba <3


Do Was też się tak wszystko przykleja? Życzę Wam miłej i spokojnej niedzieli :)



Przypominam o konkursie (klik na zdjęcie):

6 komentarzy :

  1. tego dostępu do DM to Ci szalenie zazdroszczę :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On jest niebiezpeczny :D Ma się zaćmienie umysłu jak się tam wchodzi :)

      Jest tam super jedzenie i tego też w Polsce będzie mi brakować.

      Usuń
  2. Oj mi się marzy taki DM w Polsce, choć portfel by płakał rzewnymi łzami haha,kosmetyki Alverde i cień P2 bym przytuliła do siebie chętnie :D a torebkę chętnie bym zobaczyła w akcji, może jakiś OOTD ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No płakałby płakał, najlepiej tam w ogóle nie wchodzić :) Ciekawe, czy w Polsce też Rossmann tak na mnie zadziała :)

      OOTD będzie jak będzie impreza albo jakieś wyjść czyli nie tak szybko :/

      Usuń
  3. hahahah to cię dogonił skubany !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no masakra mówię Ci, już nie wiem jak się od tego odganiać :P

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!