25.09.2012

Koszty życia w Niemczech - żywność

Jako, że niedługo wybywam z Niemiec, przed wyjazdem pokażę Wam moje standardowe zakupy razem z cenami, żeby nie usychały na dysku :)

Jestem (jak wiadomo) biedną studentką, więc moja żywność pochodzi z "luksusowych" sklepów takich jak Aldi, Lidl i Netto. Są to najtańsze sklepy, jakie można znaleźć w Niemczech, w Kauflandzie jest już około 30 do 50% drożej, a jest on "średniakiem".

Zakupy z Aldiego:


Ceny:
- mleko sojowe 0.99€,
- banany 0.99€ za kg,
- owsianka 500g 0.35€,
- awokado 0.75€,
- 100g krewetek 1.59€.


Teraz zakupy z Lidla:


Ceny (od lewej):
- krewetki 2.99€ za 150g,
- jogurty 0.55€,
- serek wiejski 0.47€,
- cytryny 0.99€,
- jajka jedynki ok. 2€ (nie mam na paragonie, bo dokupowałam je w Kauflandzie),
- owsianka 500g 0.35€,
- migdały solone 200g 1.99€,
- pomidorki 250g 1.19€,
- bio banany 1.59€ za kg,
- tuńczyk 150g 0.99€,
- sałata 0.79€.



A tutaj krewetki z oliwą z Lidla, gotowe do upieczenia. 4€.


I jeszcze kilka rzeczy z Lidla:




Ceny:
- mieszanka orzechów 1.99€,
- suszona żurawina 1.99€,
- orzechy sałatkowe 1.99€.


Z ciekawych rzeczy, których nie mam na zdjeciach:
- pierś indyka 400g 2.39€,
- melon galia 0.99€ sztuka,
- brzoskwinie w puszce 500g 0.99€,
- azjatycke warzywa na patelnię 750g 1.39€,
- twaróg (w Niemczech jest tylko zmielony) 500g 0.59€.


Stuttgart jest drugim (po Monachium) najdroższym miastem w Niemczech. Jak zapatrujecie się na te ceny? Ja przez rok już zapomniałam co ile kosztuje w Polsce ;)

21 komentarzy :

  1. co do mięsa, ryb i innych się nie wypowiem bo nie jem, ale reszta bardzo podobnie jak w Polsce, czasem nawet taniej, moi rodzice mieszkają w Niemczech i często przywożę sobie masę różnych smakołyków, zdrowej żywności i kosmetyków (DM rządzi ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, czy taniej zależy też od miasta, zarówno w Polsce jak i w Niemczech :)

      Usuń
  2. Ja od niedawna mieszkam w Ingolstadt i tu ceny indentico jak w Monachium (w sumie to blisko). Też zakupy robię głownie w tych "luksusowych" sklepach:D Niektóre produkty sa tańsze tu ale większość chyba trochę drożej niż we Wrocławiu (stamtąd pochodzę)- podliczyliśmy z mężem, że na jedzenie trzeba wydać około 50% więcej niż wydawaliśmy w Polsce jedząc to samo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ale zarabiacie pewnie z 3-4 razy wiecej ;) też jestem z Wrocławia i nie zauważyłam większej różnicy pomiędzy niemieckimi cenami. dla przykładu - awokado - może kosztowac różnie, na promocji można dostać nawet za 2 zł ale normalnie kosztuje od 4 do 8 zł. mleko sojowe - w biedronce najtansze za 4 zł, ale potwornie słodkie, a kolejne cenowo jest za 5 zł z rossmanna. najtansze płatki owsiane - 2- 2,5 za kg. banany - w promocji można dostać za 2zł nawet, ale z reguły są po 4-5zł za kilogram. rózne orzechy i suszone owoce np. w rossmanie to 8-10 zł za paczuszkę.
      no najwyżej pieczywo jest sporo droższe w N. no i tak jak mówię nie wiem jak z mięsem i rybami bo nie znam cen. w kazdym razie jak byłam w Niemczech i zywiłam się przez miesiąc sama to wydałam podobnie jak w Polsce.
      z reszta widać też ogromną różnicę cen pomiedzy tymi "miejskimi" a mniejszymi miasteczkami, w zeszłym tygodniu byłam na pchlim targu we Włocławku i widziałam pomidory za 1zł za kg, ogromne brokuły za 2zł/szt, worki papryki za parę złotych, a tu we Wro płacę za miniaturowego brokuła z wielkim głąbem w biedronce 2,5, pomidory takie lepszej jakosci za 4zł/kg na targu itp.

      Usuń
    2. @zagubiony omułek: A skąd masz dane na temat ich zarobków? Ja dostawałam niewiele więcej niż praktykant w Polsce a za to mój pokój kosztował 280 Euro/miesiąc, a bilet komunikacji 120 Euro/miesiąc. Więc suma sumarum wychodziłam na tym gorzej. Nie wszystkie zawody są lepiej płatne (chociaż większość rzeczywiście jest), znam mało z aż 4ro krotnym przebiciem.

      Z tymi cenami jest dokładnie tak jak piszesz, dlatego ja podałam ceny NAJTAŃSZYCH produktów.

      @tonia Ingolstadt podbija ceny dzięki Audi :) Podoba Wam się tam? Miałam tam ofertę praktyki, ale ostatecznie jej nie dostałam.

      Usuń
    3. tylko sobie gdybam, nie miałam zamiaru nikogo urazić tekstem o zarobkach, bo jednak większość ludzi za granicą zarabia wiecej niż zarabiali w Polsce, i zyją na wyższym poziomie, nawet zarabiając najniższą krajową :)

      Usuń
    4. Zagubiony omułek: pewnie, że tu zarabiamy więcej, ale temat dotyczył żywności i jej ceny i dlatego napisałam o tym;). Co zauważyłam ze jest droższego: pieczywo, mięso, ryby, przyprawy, majonez i na pewno znajdzie sie parę innych rzeczy, których w tym momencie nie pamiętam (zresztą na oktoberfest odwiedzili nas znajomi z Wrocławia i tez stwierdzili ze jest drożej niż w Polsce). A jeżeli chodzi tez o inne rzeczy to mieszkania sa mega drogie (a znaleźć to normalnie cud był): my za puste okropne mieszkanie, gdzie sami musieliśmy umalować (chociaż i tak gdzie nie gdzie tynk odpada) i umeblować płacimy 800e- we Wrocławiu za takie pieniądze można znaleźć suuuuuuuuper mieszkanie, tak jak podała Gosia komunikacja jest droższa, paliwo też, oczywiście rozrywka i jedzenia na mieście również:) Za to rajem dla mnie jest Dm- fajne rzeczy za nieduże pieniądze :D.
      Ogólnie teraz już nie przeliczamy cen na złotówki, po prostu patrzymy na co nas stac, a na co nie;)
      Gosia: Właśnie wiem ze to przez audi tu sa takie ceny (mąż akurat pracuje tam). Ogólnie jest fajnie, tylko trochę mi tak za cicho:D (przyzwyczajona jestem do dużych miast. Jest meeeeeeeeeeega problem z mieszkaniem (szukaliśmy 3miesiece) i ledwie znaleźliśmy w okropnym stanie, ale niestety nie mielismy wyboru. Na jedno mieszkanie zgłasza po 20-30 osób i nie jest tak ze kto pierwszy ten leszy, lecz właściciel wybiera sobie kogoś kto mu się podoba.

      Usuń
    5. o tak, przyprawy są śmiesznie drogie, ja zawsze przywożę rodzicom z Polski. ser biały w kostce tez czasem przywożę jako rarytas ;D no i ptasie mleczko dla Niemców, strasznie się nim ekscytują ;)

      no a ceny wynajmu to wiadomo :/ współczuję przejść z szukaniem mieszkania.

      z pozytywnych rzeczy to tez na pewno wyprzedaże, o wiele korzystniejsze niż w Polsce (choć nie takie wypasione jak w UK)

      Usuń
  3. Ja mieszkam na Cyprze i tez robie zakupy w Lidlu:) u nas jeszcze jest niewiele tego typu sklepow... a ceny i tak wyzsze, no procz tunczyka, ktory kosztuje 70 centow (akurat tunczyka jemy duzo;)), poza tm jogurty, serki sa drozsze, warzywa i owoce tez... Cypr to niestety jedno z najdrozszych panstw UE.

    OdpowiedzUsuń
  4. ahh powiem Ci szczerze ze takie posty zawsze mnie dołuja. Ja tez jestem studentka, ale w Polsce... :D niestety u nas mleko sojowe kosztuje 10zl, ryzowe czy konopne jeszcze wiecej. O krewetkach sobie moge pomarzyc. ostatnio kupilam mrozone małze, ale taki wyskok kosztował mnie 14 zl od razu.
    Strasznie mnie denerwuje proporcja zagranicznych zarobkow do ceny zywnosci, bo prawda jest taka ze w Polsce nie jest latwo dobrze sie zycic. sama wiem jakie przeszkody musze pokonywac zeby mi to jako tak dobrze wychodzilo. Wielu produktow nawet nie mozna dostac.

    I wyzej czytalam ile dostawalas za praktyke i nie jest to porownywalne do standardowych zarobkow tam, ale ja tak ogolnie pisze odnoszac sie do poziomu zycia.
    A potem mi sie rodzina dziwi jak mowie ze po studiach mam zamiar szukac poza naszym krajem pracy :( . Przykre ale prawdziwe, na szczescie scislowcow doceniaja na zachodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rok temu 3 miesiace mieszkalam w Szkocji i zarabialam ich stawke minimalna. Nawet nie jedzac najlepszych rzeczy i zywiac sie tylko w Tesco, mialam nieporownywalnie wiekszy wybor produktow niz u nas. i za mleko sojowe placiłam 0,99Ł, za ryzowe 1,2Ł. U nas osoba zarabiajaca minimalna nie pije takiego mleka

      Usuń
    2. Ja też jestem studentką w Polsce... Właśnie od 1 października wracam normalnie na uczelnię. Mleko sojowe jeśli kupuję to tylko w Biedronce, innych nie tykam. Krewetek też nie kupowałam.

      Ja też zamierzam emigrować jak skończę studia, o ile w ogóle bym znalazła pracę. W Polsce jest póki co niestety wyzysk. A jeśli robisz inżyniera, to na pewno będzie Ci łatwiej niż humanistom.

      To prawda, że w sklepach jest o wiele większy wybór. Nikt się nie dziwi, że jem awokado, mleko sojowe czy pędy bambusa. Ceny produktów azjatyckich są podobne do lokalnej żywności. Jest też jednak ALE. Jedzenie podstawowe, które w Polsce jest tanie - takie jak twaróg, pieczywo czy warzywa w Niemczech były drogie.

      Usuń
    3. Ja sojowe ogolnie ograniczam przez wplyw na hormony i to ze to biedronkowe ma jednak cukier. A takie ryzowe to ostatnio widzialam za 15zł, koszmar ;-)

      Pedy bambusa czy słonecznika kiedys umialam dostac w Almie albo innych delikatesach i juz myslalm ze bedzie postep a tu znowu nigdzie ich nie widac... a tak sie cieszylam ze w czasie okienka sobie skocze po ulubione kiełki słonecznikowe i bede miala smaczna przekaske. Dobija mnie brak dostepu do wielu produktow i to jak czasami musze kombinowac.

      Usuń
  5. widze, ze wszystko po euro, dwa.. cena jedzenia nizsza o wiele niz w polsce, zarobki o wiele wyzsze. no coz

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak. Tylko jesli jednostkowo policzyc to wychodzi taniej. Przykladowo za wymienione zakupy trzeba zaplacic ok. 30 euro.(jesli dobrze policzylam) wydaje sie cholernie drogo jesli przeliczymy na zlotowki. Ale ja za 30 zl. W polsce bym tyle nie kupila. Reasumujac: przyklad Ja w Polsce 1200 zl. Ty w Niemczech 1200 euro. Ty 30(jednostek) ja ok. 100(jednostek). Procentowo tobie zostaje wiecej kasy w portfelu. Wiec ty za swoje wynagrodzenie kupisz wieksza ilosc zywnosci. (podalam przyklad i nie interesuje mnie kto ile zarabia;-),zeby nie bylo)

    OdpowiedzUsuń
  7. anonimowy ma racje ale w mediach w pl przeliczają np Niemiec zarabia 7000 zł nie 7 tys i nie zł a 1800 E na przykład.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajne zestawienie

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam o tym, że wyjeżdżający do pracy do Niemiec zabierają z Polski np przyprawy - teraz już wiem dlaczego.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!