10.08.2012

Tydzień metamorfozy z Ewą Chodakowską - dzień 5

Czas na relację z kolejnego dnia :)

Poranny trening był z powodu deszczu niestety w sali konferencyjnej, co było niezbyt wygodne. Pomieszczenie jest dosyć małe, źle wentylowane i, co oczywiste, nieprzeznaczone do ćwiczeń. Z tego powodu robiłyśmy pilates Ewy. Myślałam, że mój brzuch spłonie żywym ogniem :D Ale mimo wszystko bardzo mi się podobało. W końcu Ewa dodała ciut więcej ćwiczeń na ręce.

Po śniadaniu miałyśmy czas wolny więc wybrałyśmy się na Krupówki.


Zobaczyłyśmy ich inne oblicze, gdy nie mogłyśmy (albo raczej - nie chciałyśmy) zjeść ani oscypka ani gofra. Ponoć Ewa za nas nadrobiła ;)

Korzystając z okazji bycia w pobliżu polskiego Rossmanna kupiłam sobie kilka drobiazgów: maseczkę, lakier do paznokci, mój wyczekiwany pędzel do bronzera oraz tusz do rzęs z Wibo, który zbiera bardzo dobre opinie. No, i kolczyki ;)






Potem był obiad. Specjalnie dla Was zrobiłam zdjęcia. Były to pomidorowa i pieczeń z indyka podana na bobie, do tego buraczki. Bardzo dobra i sycąca na tyle, że nie musiałam przed treningiem jeść jogurtu. Kolacja w postaci nektarynki i jogurtu. W końcu udało mi się ograniczyć moją dzienną dawkę kalorii do 1800.





Wieczorny trening zrobił nam Lefteris, były to stacje. Trochę aerobowych i trochę statycznych. Bardzo fajne :) Na koniec troszkę brzuszków, a nawet pompek (mimo sprzeciwów dziewczyn).

Po połowie tygodnia muszę podsumować, że jest to zdecydowanie jeden z najlepszych wyjazdów w moim życiu i jedne z niewielu wakacji, na których naprawdę wypoczywam. Kładziemy się wcześnie spać, wysypiamy się, trenujemy, jemy bardzo dobre i zdrowe jedzenie. Do tego dziewczyny są koleżeńskie, a czas płynie bardzo miło i bezkonfliktowo, nawet w 5-cio osobowym pokoju. Jestem też mile zaskoczona postawą Ewy, która na co dzień jest naprawdę sympatyczna, ale na treningach twarda i nieustępliwa. Bardzo dobrze nas obserwuje i poprawia błędy techniczne, a do tego większość dziewczyn zapamiętuje i Karolina Malinowska jakoś odeszła na drugi plan. Podobają mi się też jej treningi i otwartość rozmowy o wszystkich sprawach. No i nie ma zrobionych ust. Dokładnie się przyjrzałyśmy ;) Ale kto nie chce, ten i tak nie uwierzy.

Już jutro mamy z nią indywidualne spotkanie i pokazujemy jej trening, który same ułożyłyśmy. Pokażę go Wam po sprawdzeniu.

3 komentarze :

  1. pojechałbym żeby się na...jeść!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, że student niczym nie pogardzi ;)

      Usuń
  2. ja bym tam chyba zdechła z głodu! pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!