19.08.2012

Posumowanie tygodnia metamorfozy z Ewą Chodakowską

Nadszedł czas na podsumowanie wyjazdu z Ewą. Mam nadzieję, że umieszczę tu wszystkie informacje, jeśli jednak nie, to będę dopisywać, co mi się przypomni pod innymi postami. Mogę też edytować ten i dawać linka po edycji.

Post będzie długi i dla wytrwałych. Chętnie odpowiem na wszystkie pytania.


1. Jak Ewa zachowuje się na treningach.

1.1. Pierwszy trening. 

Ewa na pierwszym treningu obserwuje. Patrzy, kto jak robi ćwiczenia, kto jest wysportowany, a kto nie (widzi, kto ma silne a kto słabe nogi itd.), kogo trzeba będzie poprawiać. Nie jest miła ani niemiła, powiedziałabym, że bardziej chłodna. Mówi ostro, każe ćwiczyć i lekko się denerwuje, jak ktoś czegoś nie robi. Nie ma nic wspólnego z "Serdusiem" z fejsa ani z flegmatyczną panią z killera. Mówi, dlaczego ćwiczymy, że możemy wyglądać jak wyglądamy i to będzie nasz wybór. Ale też, że zaraz po treningu poczujemy się lepiej. Nie chwali. Tylko dziękuje za wspólny trening.

2. Kolejne treningi.

Na kolejnych treningach Ewa dużo krzyczała, że nie ćwiczymy, że mamy robić, to co ona nam mówi, że to działa. Ale też chwaliła. Mówiła, że jest z nas dumna, a apogeum było na końcu wyjazdu i w czwartym dniu.

https://www.facebook.com/chodakowskaewa

Jednak przyznam szczerze, że obojętnie, czy chwali, czy gani, zawsze ma do tego podstawy. Jeśli nie wykonujemy jakichś ćwiczeń, to się denerwuje, jeśli jednak je wykonujemy (lub ledwo wykonujemy), to mówi, że świetnie, że jeszcze chwilka i koniec. Że jest z nas dumna. Polubiłam to zachowanie - była po prostu fair.

A prawda jest taka, że jeśli nie weźmiemy pod uwagę palenia (w sensie bólu np. przy długim przysiadzie) mięśni, to dla (średnio-)zaawansowanych wszystkie ćwiczenia były do zrobienia. Więc miała prawo się denerwować.

Na treningach bardzo szybko zauważyła, kto robi błędy i podchodziła i poprawiała. Mi bardzo na tym zależało, bo wolę zrobić mniej ćwiczeń, ale dobrze technicznie, niż odwalać. Jednak niestety niektóre dziewczyny nie wytrzymywały siłowo/kondycyjnie i mimo poprawiania, nie dawały rady zrobić ćwiczeń.

Wtedy Ewa często pokazywała im łatwiejszą wersję ćwiczenia. W/po trzecim dniu pokazywała (Leftek też) dwie trzy wersje części ćwiczeń dla dziewczyn o różnym stopniu zaawansowania. Można było wybrać samemu, ale czasami mówiła, że kogoś stać na więcej.


2. Jak wygląda trening.

2.1. Trening Ewy.

Treningi Ewy są różne. Ja podzieliłam je z grubsza na trzy grupy:
- killeropodobne: robimy jakieś kardio, potem ćwiczenia na wybrane partie ciała, potem kardio, potem ćwiczenia itd. Odsyłam do płyty z killerem, lub mojego treningu,
- pilatesopodobne: najpierw rozgrzewka, troszkę kardio, żeby podnieść tętno, a potem ćwiczenia na wybraną część ciała (na wszystkie mięśnie tej części), aż ta prawie odpadnie/spłonie - np. na nogi, brzuch/plecy, a potem na inną; moje najbardziej znienawidzone treningi, bo boli/pali jak cholera a ćwiczyć trzeba,
- tajemnicze: zobaczycie je na 3 płycie.

Nie mam pierwszej płyty, więc może ten drugi myślnik, to właśnie ta płyta, dajcie znać w komentarzach.

Każdy trening nie trwa więcej niż godzinę. Ponoć wtedy spalamy tłuszcz najintensywniej, a po godzinie zaczyna się spalanie mięśni.

Oczywiście zawsze Ewa powtarza jak ważny jest oddech (jak u rodzącej) i na treningach często powtarzała do wybranych osób, że nie oddychają i mają zacząć. To samo, jeśli chodzi o napięcie mięśni brzucha - lekko napięte mają być zawsze (nie tylko podczas ćwiczeń) a przy wdechu jeszcze bardziej spinane. No i postawa. Ewa każe się prostować i ściągać łopatki.

2.2. Treningi Lefterisa.

Treningi Lefterisa są bardziej aerobowe i zróżnicowane, czasami były to stacje, czasami ćwiczenia na krótkich prostych odcinkach. Wszystko w seriach na gwizdek. Były też oczywiście elementy morderczego pilatesu. Leftek często pokazywał różne wersje ćwiczeń. Bardzo nas motywował i mówił, że wszystko takie łatwe, więc czemu nie ćwiczymy.


3. Filozofia Ewy (+ ciekawostki).

3.1. Odżywianie.

Ewa odżywia się w sposób, jaki opisałam tutaj. Je do 2500kcal, raz w tygodniu (w niedziele) pozwala sobie na odskocznię. Ma problem ze słodkościami, więc je słodkie śniadania. Kupuje w większości w marketach bio (zapomniałam, jak się nazywa ten, który ona wymieniła).

3.2. Ból.

Ewa od początku mówiła, że do bólu trzeba się przyzwyczaić. Chodzi tu zarówno o ból przy ćwiczeniach (palenie mięśni), jak i zakwasy. Dlaczego? Bo nasze ciało może więcej niż nam się wydaje. Od dłuższego przysiadu chwilę pobolą nas uda, ale efekt będzie super.

Jednak nie mylmy tego z kontuzjami. Przy takich bólach Ewa zabraniała ćwiczyć.

3.3. Cel.

Trening to cel sam w sobie. Nie chodzi o to, żeby schudnąć i przestać trenować i zacząć jeść fast foody. Dostaliśmy od życia prezent - nasze ciało i powinniśmy o nie dbać, żeby służyło nam jak najdłużej. Ewa nie zawsze wyglądała super (klik), dlatego postanowiła zmienić swoje życie do zasad, które właśnie opisuję. Trenowała codziennie, jadła 1800kcal. Po jakimś czasie stwierdziła, że osiągnęła efekt, na który czekała i nie chce już się zmieniać. Zwiększyła ilość kalorii do 2500, a ilość treningów zmniejszyła do 3 w tygodniu, żeby utrzymać to, co osiągnęła. Tak trzyma do dzisiaj :)

3.4. Jakie treningi robi Ewa.

Ewa trenuje swoimi treningami. Czasami pobiega interwały, wplatając w nie swój trening. Mówi, że na inne aktywności nie ma niestety czasu. Pytałam, czy wciąż te same treningi nie są nudne. Powiedziała, że nie, bo można z nich stworzyć miliony zestawów :)

3.5. Dlaczego treningi Ewy.

Pytałam Ewę co sądzi o innych formach treningu takich jak step, spinning itd. Mówiła, że niezbyt jej się podobają, bo nie wiemy, jaki mięsień teraz pracuje i jak ma pracować. Jej chodzi głównie o samoświadomość - jeśli ćwiczymy powinnyśmy wiedzieć dokładnie jak poprawnie wykonać ćwiczenie, jakie partie ciała ćwiczą. Nie machamy rękami czy nogami tylko dla machania.

3.6. Co dają regularne treningi.

Świadomość własnego ciała. Siłę. Pokonywanie własnych barier. Pewność siebie. Samozaparcie. Wiarę we własne możlwości. I wiele innych. Ja się z tym wszystkim zgadzam.

3.7. Ewa psycholog.

Ewa przyjechała na obóz nie tylko, żeby poprawić nasze ciała. Chciała też "wyleczyć" nasze dusze. Muszę powiedzieć, że ma do tego ogromny dar. Wie, jak podejść do ludzi, pocieszyć. Pomaga.

Nie przyjechałam tam jako jej fejsbukowa serdusiowa fanka, bo nie przepadam za tymi określeniami ani za stylem prowadzenia fanpejdża. Jednak rozumiem ten styl - ona pomaga kobietom, które nie otrzymują tyle ciepła w życiu codziennym. W końcu ktoś im powie, że mają super efekt, że warto było pracować itd.

Na obozie nie było ani jednego serdusia. Były za to rozmowy, odpowiedzi na wszystkie pytania. Ewa nie ma tematów tabu. Jednak z dziewczynami rozmawia na osobności, nie plotkuje, można jej zaufać. Jest o wiele lepszym psychologiem niż byłam w stanie sobie wyobrazić. No i czeka na wiadomość, co u każdej dziewczyny. Chętnie przeczyta, odpisze. To bardzo motywuje.

3.8. Naturalna Ewa.

Ewa nie bierze antybiotyków. Przeziębienia leczy wyciągiem z liści oliwnych. Ponoć ekstra dawka dwie tabletki trzy razy dziennie potrafi wyleczyć wszystko w 3 dni.

Dla osób uzależnionych od czekolady poleca tępienie grzybka - candida clear. Ma pomóc.

3.9. Ewa a miesiączka.

Ćwiczenia podczas miesiączki zależą od nas. Ewa mówiła, że z jej bólami co miesiąc lądowała na pogotowiu, więc nie mogła ćwiczyć. Ale jeśli my dajemy radę, to nie ma przeszkód.


4. Efekty.

Nie wiem czy wszyscy to wiedzą, ale jeśli nie, to napiszę - w tydzień NIE ZROBIMY sobie kaloryfera ani nie schudniemy 10 kg (jedząc racjonalnie). Dlatego efekty tu są z troszkę dłuższego czasu (pracuję od marca nad swoim ciałem, będzie o tym post jak przyjdzie na to czas :)), w którym mieścił się obóz Ewy. Dodam, że nie stosuję ani nie zacznę stosować żadnych diet, do czerwca/lipca wpierniczałam do 2500kcal dziennie (fast food +/- raz w tyg), potem 2000 a i tak (bardzo powoli) chudłam, teraz jem 1850kcal. Chcę na całe życie zmienić nawyki żywieniowe (dlatego powoli się odzwyczajam), więc zaczęłam się stosować do zasad Ewy.

4.1. Pomiary Ewy.

Pomiar był wykonywany przez Ewę, w obu przypadkach po obiedzie. Dokładność pomiarów jest jaka jest, bo były to stosunkowo różne pory, poza tym przy 40-osobowej kolejce trudno wszystkich zmierzyć super dokładnie. Moja koleżanka mierzyła się u niej dwa razy i miała różne wyniki (o niecały cm).


4.2. Moje pomiary wagowo - mierzeniowe. 

Zaskakujące. Mierzyłam się 1.08 i 15.08 (obóz 06 - 13.08). Co do poziomu tłuszczu jestem niemalże przekonana, że to błąd urządzenia, bo średnio od marca schodzi mi 1-2% miesięcznie a wg pomiaru 1.08 między 15 lipca a 1 sierpnia powinno zejść aż 3%. Konsultowałam to z koleżanką, która taką magiczną wagę posiada i mówi, że może tak być, bo powinno się mierzyć zawsze w tym samym dniu cyklu, najlepiej porze dnia, nie zaraz po kąpieli, po wypróżnieniu itd... A ja mierzę to na siłowni, kiedy pani ma czas (raz przed a raz po treningu).

Co do centymetrów. Mierzę rano przed jedzeniem, biodra to u mnie najbardziej odstająca część pupy z profilu a nie prawdziwe biodra (co wyczytałam tutaj). Kiedyś trochę oszukiwałam i się zbyt ściskałam, ale ostatni pomiar w 100% fair (przecież mierzę się dla siebie więc bez sensu przekłamywać...).

Dla ciekawych mam 173cm wzrostu.

4.3. Zdjęcia.

Zdjęcia nie były w żaden sposób przerabiane.

Plecy. Nie mam zdjęcia przed, ale moje plecy ZAWSZE (a sport uprawiam regularnie - min 3 razy w tyg od 9 lat) nic poza tłuszczem i skórą nie zawierały, choćbym pół dnia się napinała. Więc zdziwko.


No i zdjęcie brzucha. Po lewej 15.07.2012, po prawej 18.08.2012. Rano, przed jedzeniem, napinka na brzuchu na obu zdjęciach z przodu.




5. Moje trzy grosze.

Serdecznie polecam jechać na taki obóz i/lub spróbować jej metody. Przecież nie mamy nic do stracenia. Widać, że jej treningi są prawdziwymi treningami, na których człowiek się męczy, a jedzenie naprawdę zdrowe i wartościowe. Nie każe nam brać żadnych odżywek czy innych świństw. Sama jest swoją wizytówką - po swoich ćwiczeniach nie wygląda jak koksu, więc my też nie będziemy wyglądać. Trzeba rozważyć, czy bardziej wolimy jej sylwetkę czy sylwetki innych trenerów i wybrać.

Co do samej Ewy - po prostu człowiek. Zawsze będzie mieć przeciwników i zwolenników. Ja nie miałam nic przeciwko niej a po obozie bardzo ją polubiłam. Jest super kobietą. Spotkanie z nią polecam każdemu - nie mów, że kogoś nie lubisz jak widziałeś go tylko na ekranie komputera.

To tyle! Ktoś tu dotarł? :) Jeśli tak, to jestem bardzo szczęśliwa. Chętnie odpowiem na pytania.

Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru.

27 komentarzy :

  1. Świetna notka, przeczytałam z przyjemnością!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Super, strasznie się cieszę :)

      Usuń
    2. ja również, bardzo ciekawa! buziaki, trzymam za Ciebie kciuki ;) ja również chcę zmienić swoje nawyki żywieniowe, powoli zaczynam wprowadzać je w życie, ale tak na maksa zaczynam od września(w tym tygodniu wyjeżdżam na wakacje do Hiszpanii, więc nie będę miała zbyt wielkich możliwości:))
      pozdrawiam!

      Usuń
    3. Dzięki! Jeszcze przede mną trochę, ale mam nadzieję, że dam radę :) I Ty też! Na wakacjach rzeczywiście ciężka sprawa, ale dawaj potem znać, jak Ci idzie! I teraz to chyba tam jakieś straszne upały, ciekawe czy będziesz zadowolona.

      Usuń
    4. Ja tez przeczytalam z przyjemnoscia. I wierze Ci na slowo ;) choć w sumie szkoda, ze ta super osobowość, która opisalas jest aż tak bardzo"znieksztalcona" na jej fejsie i DVD... Nie każdemu będzie dane ja poznać live, więc może powinna nieco popracować nad tym jak "prezentuje" się w mediach? Bo z tego co opisalas to naprawdę równa babka....
      Pozdrawiam
      Ps. Brzusio i plecy pierwsza klasa!

      Usuń
    5. Z tego co ją zrozumiałam, to ona przyjechała do Polski spróbować, czy jej metody i styl życia się przyjmą. Sama zorganizowała spotkanie z paniami z Shape i przekonała je do wydania płyty, w którą one nie wierzyły, a ta stała się sukcesem. Poza tym ciągle podkreśla, że chce być naturalna, więc może dlatego nie dba o swój wizerunek tak dokładnie. Studiowała i mieszkała w Grecji i zawsze może tam wrócić, a tutaj przyjechała zostawiając partnera i dotychczasowe życie. Więc to wszystko mogą być powody.

      Niemniej jeśli chodzi o prowadzenie fejsa, to te serduszka już tak stamtąd nie emanują, albo ja się przyzwyczaiłam/nie zwracam uwagi (prędziej to drugie :)). Ona sama mówiła, że nawet nie zamierzając zrobiła z fanpejdża samonakręcającą się maszynę, gdzie dziewczyny same siebie nawzajem motywują i chwalą. A przyznać trzeba, że takie funkcjonowanie jest super i nie każdemu by się to udało.

      Z płytami to się zgadzam, że jest na nich bezbarwna i słabo motywuje. Ale ja nie wiem, co by trzeba było gadać, żeby było super, bo np. Jillian też mi niezbyt odpowiada (jeśli chodzi o charyzmę). U Ewy na pewno przydałoby się więcej uwag jak poprawnie wykonać ćwiczenie (np. w pozycji pompki zawsze dłonie do środka i lekko ugięte łokcie, żeby nie mieć przeprostów).

      A do tego Ewa na żywo jest o wiele ładniejsza, na niektórych zdjęciach wygląda dla mnie jak transwestyta. Nawet zrobione cycki w realu wyglądają ok, chociaż ja nie przepadam. Ale mówiła, że wcześniej była całkowitą dechą. :)

      Nie wiem, może ona planuje jeszcze nad tym pracować, ale jak narazie nawet bez tej pracy ma duży sukces. Więc ja nie wiem, czy na jej miejscu bym się za to brała.

      Dzięki za komplementa, nie jest źle, ale jeszcze dużo pracy przede mną :)

      A u Ciebie nie jest teraz noc/nad ranem?

      Usuń
  2. Dla mnie bardzo motywuje na swojej płycie, fajnie się ćwiczy ale bardzo ciężko, ja 3 razy do ćwiczeń podchodziłam bo po 10 min już odczuwałam zmęczenie. A myślałam że mam nienajgorszą kondycję :) Dzięki za wstawienie notek o Ewie i całym tym treningu bardzo pomocny. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci pomogłam :)

      Co do motywacji, to jest sprawa bardzo indywidulana, mnie nikt namawiać nie musi i sama się pcham na każdy sport. Płyta jest zrobiona dla jakiegoś szerokiego grona widzów, więc wiadomo, że może nie trafić do wszystkich.

      Możesz spróbować jeszcze kilka razy, to na pewno w końcu się uda :) Po to jest życie, żeby pokonywać swoje słabości i bariery :)

      Usuń
  3. świetnie się czyta, zawarłaś tu chyba wszystko, co chciałam wiedzieć - o treningach, Ewie, jej metodzie, o obozie... naprawdę rzetelnie podeszłaś do tematu i pięknie go przedstawiłaś, za co Ci bardzo dziękuję, naprawdę mi pomogłaś!! i gratuluję efektu (widziałam zdjęcie na FB, piękna sylwetka!) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i cieszę się, że post się przydał :)

      Usuń
  4. super podsumowanie ;)
    i fajnie, że 'na żywo' Ewa nie jest typem 'serduszkowym', bo to niestety nie przypadło mi do gustu na oficjalnym profilu, ale wiadomo - każdy lubi co innego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm właśnie zgłupiałam :)
    Strasznie zdziwiły mnie te Twoje pomiary, bo w zasadzie gdyby nie zawartość mięśni i wody to miałabym prawie takie same... Wzrost mamy podobny, bo 1 cm różnicy to niewielka różnica, a Ty tu wyglądasz ŚWIETNIE! Ważyłaś 1kg więcej ode mnie, no tak - mięśnie. Miałaś o 1,5% mniej tłuszczu ode mnie tylko ja go u Ciebie nie widzę :D
    Ale 49,9% mięśni? WOW! U mnie to tylko 35%...

    Jednak nie ma co się porównywać, bo jak widać u każdego wszystko wygląda inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłuszcz jest u mnie na biodrach i udach :) Poza tym mam bardzo mały biust, a to też tłuszcz. No i mięśni mam dużo od zawsze, bo ćwiczę prawie od zawsze :)

      Usuń
  6. witaj,
    przeczytałam wczoraj Twój post o metamorfozie z Ewą Chodakowską i jestem pod dużym wrażeniem - chętnie bym sama wzięła udział w takiej metamorfozie :) Powiedz mi, gdzie mogę uzyskać informację o najbliższych metamorfozach i ile ewentualnie uczestnictwo kosztuje.? Ile trwa cały kurs??

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panpage Ewy, ja nie mam pojęcia co ona obecnie planuje.

      Usuń
    2. a kosztu i okres trwania kursu?? :)

      Usuń
  7. Witaj,
    Dodarłam do Twojego bloga.
    Ćwiczę z Ewą jakieś dwa tygodnie i niestety nie potrafię poprawnie oddychać a raczej spinać mięśni brzucha przy wydechu.Czy jest jakiś sposób żeby się tego nauczyć?Może coś podpowiesz.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A potrafisz spiąć jak robisz brzuszki i jednocześnie wypuścić powietrze? Możesz w głowie wyobrazić sobie ten ruch jak stoisz.

      Innym bardziej drastycznym wyobrażeniem jest moment wydalania kału... spięcie mięśni brzucha jest niemal identyczne, ale spinamy tylko brzuch. :)

      Usuń
    2. no ten drugi opis naświetlił mi sprawę jak spinać ten brzuch hihhi dzięki

      Usuń
  8. Dziękuję ,
    to drugie wyobrażenie bardziej do mnie trafia haha to do roboty, biegnę ćwiczyć :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam takie pytanie odnośnie do stosowania antybiotyku. Domowe sposoby leczenia nie pomagały mi - od tygodnia kurowałam się nimi w domu (cytryna, miód, czosnek itd. itp.), więc sięgnęłam ostatecznie po trzydniowy antybiotyk.

    Pytanie jest takie:
    jak długo po zakończeniu stosowania antybiotyku będę mogła wrócić do ćwiczeń Ewy (skalpela 2)? Nie mówiąc już o powrocie do bardziej zaawansowanych trenigach typu szok trening... Organizm po chorobie będzie osłabiony i nie chciałabym się przeforsować.

    Uprzejmie proszę o odpowiedź

    OdpowiedzUsuń
  10. pyzanko, koszt takiego wyjazdu i gdzie mozna sie na niego zapisac. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. A wiesz jak Ewa trenowała żeby osiągnąć taki efekt? Codziennie ale co, swoje programy czy też coś innego?

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam, trafiłam tu dzisiaj i mam pytanie odnośnie candida clear? czy można się pozbyć uzależnienia od czekolady i jaki udział mają tu grzyby?

    dorota


    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!