15.08.2012

Killer na trawie

Dzisiaj, tak jak Ewa rekomendowała, zrobiłam killera na trawie.


Trochę się spociłam :)


Ale potem wyglądałam tak.


Uwielbiam w Niemczech to, że prawie nikt się nie patrzy albo ludzie chociaż udają, że się nie patrzą. Robiłam ćwiczenia w bardzo ruchliwym miejscu. Tylko jeden dziadek był bardzo zaciekawiony.

Muszę przyznać, że przy wczorajszym treningu, który sama sobie ułożyłam dzisiejszy killer był o wiele lżejszy. Mniej burpees, mniej powtórzeń, ćwiczeń na ręcę. Tylko moje tempo jest ciut wolniejsze niż w killerze. Dzisiaj też zamieniłam sobie część ćwiczeń, żeby nie rozbudowywać ud i ciężej ćwiczyć na boczki. A Wy robiłyście może mój trening? Jakie macie wrażenia?

Pytałam się Ewy czemu na płycie z killerem w ogóle się nie poci, a ona na to, że była cała zlana potem i ciągle ktoś ją wycierał. Ogólnie zdziwiła się, że tego nie widać. A wy zauważyłyście jakieś krople potu u niej? :)

2 komentarze :

  1. Też jestem mega spocona po treningu z Ewą :D Z czego się cieszę bo pot to płacz tłuszczu :) Ale niestety nie mam zakwasów po tych ćwiczeniach i nie czuję że ćwiczyłam :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po killerze i innych krótkich programach też nie mam zakwasów. Na obozie miałam tylko na tyłku. To nie znaczy wcale, że źle ćwiczysz, tylko może masz już odporne ciało :)

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!